Transport to branża o wyjątkowo niekorzystnej strukturze finansowej. Koszty bieżące (paliwo, ubezpieczenia, wynagrodzenia kierowców, opłaty drogowe) wymagają natychmiastowych płatności, tymczasem za wykonaną usługę przewoźnik czeka tygodniami. Mechanizm jest prosty, ale dla mniejszych firm jest bardzo niekorzystny.
Badanie Związku Pracodawców “Transport i Logistyka Polska” (TLP) dotyczące warunków zawierania umów przewozowych pokazuje skalę zjawiska. Aż 85 proc. firm transportowych deklaruje, że ustalanie terminów płatności powyżej 30 dni ma duży lub bardzo duży negatywny wpływ na ich działalność. Przypadki skrajne dotyczą ponad 42 proc. przewoźników – tyle firm spotkało się z propozycjami terminów płatności przekraczających 120 dni od wykonania usługi.
– Często w negocjacjach pada wprost: jeśli chcecie krótszy termin płatności, musicie zaakceptować niższe stawki. Płatność staje się instrumentem finansowym. A wyższe stawki, na które załadowca zgadza się w zamian za dłuższy termin, niekoniecznie pokrywają koszty i dają rozsądną marżę – zwraca uwagę Maciej Wroński, prezes TLP.
Problem ma też bezpośrednie przełożenie na sytuację kierowców. Raport Fundacji Truckers Life o zarobkach kierowców zawodowych ujawnił, że blisko 30 proc. kierowców nie otrzymuje wynagrodzenia za urlop czy zwolnienie lekarskie, a jedna czwarta spotyka się z wypłatami pod stołem. Oba zjawiska są ze sobą powiązane – gdy przewoźnik ma problem z płynnością, cierpi na tym cały łańcuch.
Papierowe kuriozum w dobie e-faktur
Dość nietypową praktyką, która wciąż dominuje w branży, jest uzależnianie początku biegu terminu płatności od dostarczenia papierowych dokumentów. Badania TLP wykazują, że aż 96 proc. przewoźników spotyka się z tym regularnie. W erze e-faktur i płatności błyskawicznych transport wciąż czeka na kuriera z CMR-em.
Maciej Wroński wskazuje, że cyfryzacja dokumentów mogłaby być jedną z nielicznych zmian regulacyjnych, które faktycznie działają na korzyść przewoźników: elektronizacja listów przewozowych usunęłaby pretekst do opóźniania biegu terminów płatności. Tymczasem branża utknęła w obiegu papierowym, który kosztuje ją duże pieniądze blokowane bez wyraźnego powodu.
Problem płynności pogłębiają asymetryczne kary umowne. Z badań wynika, że 76 proc. przewoźników regularnie spotyka się z karami za zdarzenia, na które nie mieli wpływu – zatory drogowe, opóźnienia w rozładunku po stronie magazynu zleceniodawcy, błędy w dokumentach nadawcy.
Co więcej, 73 proc. firm doświadcza kar nawet za kilkunastominutowe opóźnienia, często automatycznych i nieproporcjonalnych do rzeczywistej szkody. W skrajnych przypadkach łączna wartość kar może przekroczyć wartość całego zlecenia.
W połączeniu z długimi terminami płatności i niskimi marżami tworzy to środowisko, w którym nawet dobrze prowadzona firma może znaleźć się na granicy wypłacalności.
Od faktoringu do gwarancji platformowych
Świadomość skali problemu sprawia, że na rynku pojawiają się narzędzia mające pomóc przewoźnikom zarządzać ryzykiem płatności – od tradycyjnego faktoringu, przez ubezpieczenia należności, po nowoczesne platformowe gwarancje płatności.
– Przy niskich marżach nawet sięganie po instrumenty ratujące płynność – faktoring, skonto, kredyt obrotowy – może oznaczać, że przewoźnik jechał za darmo albo jeszcze dopłacił – ocenia Maciej Wroński.
Własne mechanizmy bezpieczeństwa transakcji wprowadzają coraz częściej giełdy transportowe. Przykładem może być SafePay na Platformie Trans.eu – rozwiązanie gwarantujące przewoźnikom wypłatę min. 90 proc. wartości frachtu bez żadnych opłat wstępnych, z pełną obsługą długu przez platformę. Podobne inicjatywy uruchomiły Teleroute (współpraca z Coface) czy Timocom (partnerstwo z JITpay).
Kluczowa różnica między tymi rozwiązaniami tkwi w modelu finansowym i stopniu integracji z platformą. Podczas gdy niektóre wymagają opłat od 1,7 proc. do nawet 4,99 proc. wartości frachtu (w zależności od terminu płatności), inne, jak SafePay, oferują gwarancję bez kosztów początkowych dla przewoźnika.
Jak działa SafePay w praktyce?
Kluczowym elementem usługi jest weryfikacja wiarygodności płatniczej zleceniodawcy, zanim jeszcze dojdzie do transakcji. Dopiero po pozytywnej weryfikacji zleceniodawca otrzymuje oznaczenie SafePay widoczne przy jego ofertach ładunków na platformie. Gdy przewoźnik, który przyjął takie zlecenie, nie otrzyma zapłaty w terminie, może złożyć wniosek o wypłatę gwarancji.
– Sprawdzamy wniosek pod kątem zgodności ze stanem faktycznym – czy transport się odbył, czy nie jest przedmiotem sporu oraz czy termin płatności przypadał maksymalnie 21 dni od daty zgłoszenia wniosku. Jeśli warunki są spełnione, Pactus.eu w imieniu Trans.eu przedstawia ofertę kwoty gwarancji, a po jej akceptacji wypłaca przewoźnikowi minimum 90 proc. kwoty frachtu – wyjaśnia mechanizm Damian Michałecki, Sales Customer Success & Marketing Field Leader w Pactus.eu.
Warto zaznaczyć, że wypłata może być wyższa, jeśli profil płatnika wskazuje nie na ryzyko niewypłacalności, lecz na chwilową trudność finansową. Czas realizacji jest priorytetem – najszybsza dotychczasowa wypłata nastąpiła 2,5 godziny po złożeniu wniosku. Platforma przejmuje następnie obsługę długu wobec dłużnika, zwalniając przewoźnika z całego procesu windykacji.
Istotna jest też skala dostępności.
– Dziś z SafePay może korzystać około 60 tys. firm działających na platformie Trans.eu, a blisko dwa na trzy oferty ładunków na platformie posiadają już oznaczenie SafePay – mówi Damian Michalecki.
Rynek reaguje pozytywnie
Ciekawym zjawiskiem jest reakcja nie tylko przewoźników, ale i samych zleceniodawców. Od momentu szerszej komunikacji programu do Trans.eu spłynęły setki wniosków od spedytorów i załadowców z prośbą o weryfikację i włączenie do programu. Część firm chwaliła się publicznie uzyskanym statusem wiarygodnego płatnika w mediach społecznościowych.
– SafePay to nie usługa stricte komercyjna – ma zabezpieczać użytkowników platformy, a nie służyć celom zarobkowym Trans.eu. Chcemy pokazać użytkownikom, że będąc w naszym ekosystemie, zyskują coś więcej niż dostęp do giełdy – zyskują przede wszystkim bezpieczeństwo finansowe – informuje przedstawiciel Pactus.eu.
Piotr Hunker, CEO Trans.eu, wskazuje na szerszy kontekst biznesowy.
– Boom gospodarczy w Europie Wschodniej stworzył ogromne możliwości i nowe, kluczowe trasy. Zapewniając bezpieczeństwo płatności, SafePay pozwala naszej sieci firm transportowych skupić się na maksymalizacji zysków i pewnie obsługiwać te dynamicznie rozwijające się korytarze. Czas wyboru między wzrostem a bezpieczeństwem minął – mówi Piotr Hunker.
Maciej Wroński z kolei upatruje w tego typu mechanizmie dodatkowy rodzaj ubezpieczenia.
– Przewoźnik ma gwarancję – nawet jeśli spedytor upadnie, dostanie swoje pieniądze. To fundamentalna różnica – mówi prezes TLP.
Mechanizm sprawdza się zarówno w transporcie krajowym, jak i międzynarodowym.
– Produkt (…) zapewnia wypłatę środków od dłużników niezależnie od tego, czy uda się ich windykować. Wystarczyło złożyć krótki wniosek i kilka godzin później Trans.eu wypłacił mi pieniądze. Dzięki temu nie musiałem się martwić o płynność finansową – powiedział Bartosz Fornal z Globat Logistics.
– Realizowałem transport dla zagranicznego kontrahenta i po jego wykonaniu kontakt całkowicie się urwał. Termin płatności minął i szczerze mówiąc, byłem przekonany, że tych pieniędzy już nie odzyskam – wspomina Maksym Yerin z firmy Mira-Trans. – Fracht na platformie był oznaczony usługą SafePay, więc złożyłem wniosek o poręczenie. Po szybkiej weryfikacji (…) otrzymałem wypłatę w ramach usługi.
Co musi się zmienić w branży?
Narzędzia platformowe to ważny element ekosystemu, ale nie zastąpią zmian systemowych. Problem płynności finansowej w transporcie wymaga działań na kilku poziomach jednocześnie.
- Uregulowania prawne. Konieczne jest wprowadzenie maksymalnych ustawowych terminów płatności w transporcie – nie dłuższych niż 30 dni od wykonania usługi. Unia Europejska podjęła próbę uregulowania tego na poziomie ogólnoeuropejskim, ale prace zostały wstrzymane.
- Cyfryzacja dokumentów. Obowiązkowe uznawanie e-dokumentów, w tym e-CMR, jako pełnoprawnej podstawy do rozpoczęcia biegu terminu płatności wyeliminowałoby jeden z najbardziej kosztownych anachronizmów branży.
- Transparentność umów. Promowanie wzorcowych umów przewozowych jasno określających prawa i obowiązki obu stron mogłoby ograniczyć patologię asymetrycznych kar i nierównych negocjacji.
- Narzędzia wspierające płynność. Rozwój i upowszechnianie rozwiązań takich jak platformowe gwarancje płatności – dostępnych bez kosztów wstępnych i prostych w obsłudze – może w praktyce zmniejszyć ryzyko pojedynczej transakcji, nawet jeśli nie rozwiązuje problemu systemowego.
Bezpieczeństwo transakcji jako nowy standard
Zdrowa branża transportowa to fundament sprawnie działającej gospodarki. Bez stabilności finansowej przewoźników nie ma inwestycji w nowoczesną flotę, godnych wynagrodzeń dla kierowców ani przestrzeni na rozwój. Jak pokazują badania, problem ma charakter systemowy i wymaga kompleksowych działań – od zmian legislacyjnych, przez edukację rynku, po rozwój narzędzi technologicznych.
Rosnąca liczba zleceń z oznaczeniem SafePay na platformie Trans.eu – blisko dwa na trzy oferty ładunków – pokazuje, że rynek sam zaczyna wymuszać standardy bezpieczeństwa transakcji. To sygnał, że przynajmniej część uczestników rynku rozumie, że wiarygodność płatnicza to dziś atut konkurencyjny, a nie tylko kwestia dobrego obyczaju.














![Dokręcanie śruby przewoźnikom trwa. Kto przetrwa i co musi zmienić? [WYWIAD]](https://cdn-trans.info/uploads/2026/03/a1289a0f8705bc4be556ae72978-1024x640.webp)
