Nowy prezydent Stanów Zjednoczonych chce być największym “producentem” miejsc pracy w historii. Los 3 milionów kierowców ciężarówek leży mu na sercu, stąd zaniepokojenie rozwojem technologii w kierunku autonomicznej jazdy.
Perspektywa utraty pracy przez setki tysięcy kierowców, jaką szykuje rynek motoryzacyjny postępem w kierunku autonomicznych pojazdów, niepokoi świeżo upieczonego prezydenta Stanów Zjednoczonych.
Rewizja ostatnich wytycznych i zadanie dla producentów
Jak informuje amerykański magazyn ‘Politico’, obecna minister ds. transportu Elaine Chao postawiła producentów bezzałogowych aut przed trudnym zadaniem. Dolina Krzemowa, Detroit i inne centra przemysłu motoryzacyjnego mają wyjaśnić sceptycznym Amerykanom sposób działania zautomatyzowanych pojazdów i przekonać ich do zalet.
Ponadto rząd Trumpa sprawdzi szczegółowo zarządzenia dotyczące bezzałogowych pojazdów wydane za rządów Baracka Obamy. Chodzi między innymi o opublikowane we wrześniu 2016 r. Wytyczne w sprawie zautomatyzowanej jazdy. Jak informuje ‘Politico’, minister Chao będzie konsultowała się z gubernatorami i ze stronami zainteresowanymi w sprawie aktualizacji wytycznych w sposób, który pozwoli na “stworzenie idealnej równowagi”.
Rozwiązania na razie brak
Na razie nie wiadomo jednak, w jaki sposób rząd amerykański chce powstrzymać zastąpienie kierowców ciężarówek i taksówek przez autonomiczne pojazdy. Oczywistym jest za to fakt, że nie będzie to łatwe. Na rozpowszechnienie bezzałogowych aut czekają bowiem nie tylko producenci z sektora motoryzacyjnego, ale także przedsiębiorcy liczący na obniżenie kosztów pracy po pozbyciu się części personelu.
Foto: flickr.com









