Strajk w Płotach koło Zielonej Góry trwa już tydzień. Kilkuset pracowników francuskiej firmy rozstawiło na parkingu auta oraz trzy wojskowe namioty jako magazyny żywności i opału. Zaraz obok postawiono polową kuchnię, która serwuje napoje i posiłki.
Trwające od poniedziałku do czwartku rozmowy, zakończyły się jedynie spisaniem protokołu rozbieżności. Kolejne spotkanie zaczęło się dzisiaj. Biorąc pod uwagę duże różnice w wysokości diet (stanowiących 2/3 sumy, jaką otrzymują kierowcy), pertraktacje z pewnością będą trudne i długotrwałe. Szczególnie, że żadna ze stron nie jest skora do ustępstw.
Dyrektor ND, Agata Woźnicka-Giza, poinformowała, że strajkujący żądają 10 procent podwyżki, łącznie z płacą zasadniczą, dietą i nagrodą, z kolei firma zaoferować jedynie 5 procent. – Idą trudne czasy, możemy mieć nawet niższe obroty, stąd przystanie na propozycję strajkujących, mogłoby firmę wpędzić w straty – powiedziała dodając, iż wobec kosztów poniesionych z powodu protestu, możliwe będzie zwolnienie części kierowców oraz nałożenie sankcji dyscyplinarnych.
Autor: Łukasz Majcher



![Dokręcanie śruby przewoźnikom trwa. Kto przetrwa i co musi zmienić? [WYWIAD]](https://cdn-trans.info/uploads/2026/03/a1289a0f8705bc4be556ae72978-1024x640.webp)





