Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Niemcy szykują przepisy ułatwiające obcokrajowcom znalezienie pracy w tym kraju. Media donoszą, że nowe regulacje mogłyby zacząć obowiązywać już w przyszłym roku. A to może odbić się na sytuacji na rynku pracy w Polsce, głównie z uwagi na możliwy odpływ Ukraińców. Aż 59 proc. z nich przyznaje, że “po zmianie polityki migracyjnej w Niemczech (na podobne warunki jak w Polsce), wybraliby pracę za Odrą”. Tylko 6 proc. kategorycznie nie bierze tego pod uwagę.

W Niemczech trwają prace nad szczegółami przepisów dotyczących ułatwień dla obcokrajowców, szukających pracy w tym kraju. Już na początku października tamtejszy rząd przyjął wytyczne do planowanej ustawy.

Ustawą tą wielka koalicja chce otworzyć drogę do Niemiec obcokrajowcom z fachowym wykształceniem. Specjaliści z państw pozaunijnych mają w przyszłości mieć prawo przebywania w Niemczech do pół roku w celu poszukiwania pracy – donosi Deutsche Welle.

I cytuje szacunki Niemieckiej Izby Przemysłowo-Handlowej, z których wynika, że „już dzisiaj brakuje 1,6 mln pracowników, dlatego obok dużego zaangażowania naszych krajowych współpracowników, pilnie są potrzebne lepsze zasady imigracji fachowców.”

Niemcy nie są jedynym krajem na Zachodzie, który zaczyna przychylniej patrzeć na pracowników zza granicy, w tym spoza UE. Ostatnio w Austrii pracę jako kierowcy ciężarówek rozpoczęło trzech Syryjczyków. Otrzymali oni status uchodźców i zgodę na zostanie i podjęcie pracy w tym kraju.

Grozi nam luka kadrowa na ponad 500 tysięcy osób

Przed konsekwencjami ostrzegają niektórzy eksperci.

– Jeśli szerzej otworzy się dla cudzoziemców niemiecki rynek pracy, większość Ukraińców masowo zatrudnianych dziś w naszych firmach może ruszyć na Zachód – ostrzega Paweł Wolniewicz, kierownik operacyjny ds. cudzoziemców w Work Service, cytowany przez „Rzeczpospolitą”.

Jego firma oszacowała, o jakiej liczbie pracowników mowa. Z raportu „Postawy obywateli Ukrainy wobec polskiego rynku pracy” wynika, że po otwarciu niemieckiego rynku pracy dla obywateli Ukrainy, na podobnych zasadach jak w Polsce, aż 30 proc. raczej przeniosłoby się do pracy w tym kraju. 29 proc. stwierdziło, że “zdecydowanie to zrobi”.

-
+

Źródło: Work Service

– To ogromne zagrożenie dla polskiej gospodarki, która w efekcie zaistnienia takiego scenariusza, w kilka miesięcy pogłębiłaby swoją lukę kadrową z poziomów 150 tys. wakatów do ponad 500 tysięcy. A to miałoby negatywne przełożenie na tempo wzrostu PKB – zauważa na stronie firmy Maciej Witucki, prezes zarządu Work Service S.A.

Dodaje, że dotychczas wiele osób przekonywało, że przy ewentualnej konkurencji z niemieckim rynkiem pracy, naszymi atutami będzie bliskość geograficzna i językowa.

– Niestety nasze badania pokazują, że te elementy znajdują się na końcu listy powodów, dla których obywatele Ukrainy wybierają nasz kraj. Kluczową rolę, podobnie jak w przypadku emigracji Polaków, odgrywają wyższe zarobki, a te w Niemczech są nadal kilkukrotnie wyższe niż na naszym rynku – podkreśla Witucki.

„Ukraina nie jest Chinami”

O tym, że problem może dotknąć również branżę transportową, zwracał uwagę w rozmowie z nami już kilka miesięcy temu prof. Jarosław Brach z Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu.

– Ukraina nie jest Chinami, nie ma 200 czy 300 mln bezrobotnych, których dostarczy jak na tacy Unii Europejskiej. Ilu jeszcze kierowców z Ukrainy ściągniemy? 10, 15, 20 tysięcy? Proszę pamiętać, że oni patrzą na Polskę w wielu przypadkach jako na kraj tranzytowy. Problemy z zatrudnieniem choćby gospodarki niemieckiej spowodują, że tam będą mile widziani – przestrzegał. Dodawał przy tym, że już dziś „trzeba będzie o tego Ukraińca zacząć walczyć”.

Niektórzy eksperci studzą jednak emocje. Ich zdaniem decyzja Niemiec nie będzie miała aż tak wielkiego wpływu na polski transport, jakby się wydawało.

– Nie czas na panikę, szczególnie w branży transportowej, chociaż w innych na pewno może oznaczać to pewne trudności. Kierowcy ze wschodu, którym zależało na pracy w niemieckich firmach już dawno tam są – przekonuje Marcin Wolak z platformy rekrutacyjnej TransJobs.eu.

Jego zdaniem zamiast martwić się o kierowców z zagranicy lepiej pomyśleć o tym, co zrobić, by zawód stał się bardziej atrakcyjny również dla krajowych pracowników.

– W Polsce wciąż są tysiące osób, które chętnie zmieniłyby zawód i przesiadły się za kierownicę ciężarówki, ale nie stać ich na zrobienie prawa jazdy i wymaganych uprawnień. Potrzebna jest reforma urzędów pracy, które powinny zająć się podnoszeniem kwalifikacji również osób zatrudnionych, bo aktywizacja bezrobotnych, gdy w zasadzie ich nie ma, jest dosyć absurdalnym celem – przekonuje.

– Również polscy przedsiębiorcy powinni zmienić strategię. Zacząć stawiać na wzrost produktywności, inwestycje w nowe technologie i efektywniejsze wykorzystywanie posiadanych zasobów. Gospodarka oparta na taniej sile roboczej się kończy, a pracownicy oczekują również przyjaznych warunków pracy, i w tym obszarze polskie firmy mają jeszcze wiele do zrobienia – kwituje.

Fot. Pixabay/howerla/public domain | Wikipedia/Alex Maisuradze/CC BY-SA 3.0

TransJobs 2

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu