REKLAMA
Waymetry V1

Wrocławscy kierowcy – wyścigi i mandaty

Odsłuchaj artykuł

Ten artykuł przeczytasz w 3 minuty

Dwa pasy i brak zakrętów, czyli coś co wrocławscy kierowcy lubią najbardziej. Takie miejsca cieszą się również najwyższą ilością wypadków i częstymi kontrolami Policji.

Znużeni częstymi i długimi postojami w korkach, wrocławscy kierowcy widząc odrobinę wolnej przestrzeni,  nie powstrzymują się przed dociśnięciem pedału gazu. Często kończy się to… gwałtownym hamowaniem lub przejeżdżaniem przez skrzyżowaniem na czerwonym świetle. Niestety niejednokrotnie efektem takich zachowań są stłuczki i wypadki.

„Najbardziej niebezpieczne we Wrocławiu są ulice, gdzie ze względu na szerokość jezdni, liczbę pasów kierowcy rozwijają większe prędkości. Takie ulice dają kierowcom poczucie bezpieczeństwa, pozornego bezpieczeństwa, bo trzeba pamiętać, że większość z nich, np. ul. Powstańców Śląskich czy Hallera, to centrum miasta, gdzie jest duże natężenie ruchu nie tylko kołowego. Są tam również piesi i tramwaje." – mówi Mariusz Wolski z sekcji ruchu drogowego komendy miejskiej policji.

Właśnie na takich ulicach jest najwięcej patroli i tam właśnie zostaje wypisanych najwięcej mandatów. Według Wolskiego najczęściej kierowcy są karani za nadmierną prędkość i nieustąpienie pierwszeństwa innemu kierowcy lub pieszemu. Kierowcy nagminnie nieprawidłowo wykonują manewr wyprzedzania, dokonują tego na przejściach dla pieszych, źle oceniają odległość względem pojazdu z naprzeciwka lub nie badają przedpola jazdy.

Kierowcy zasłynęli również z niechlubnych rekordów, "najlepszym" udało się rozpędzić swoje maszyny do 140-150 km/h w terenie zabudowanym. Ostatnimi czasy najlepszą trasą do wyścigów stał się wrocławski most Milenijny i obwodnica śródmieścia.

Siadającym za kierownicą brakuje wyobraźni, a ich ocena własnych umiejętności jest zdecydowanie zawyżona. Na bezpieczeństwo jazdy ma również wpływ stan techniczny pojazdu, dostosowanie prędkości do warunków panujących na drodze. Niestety kierowcy często o tym zapominają. Ponadto można zauważyć tendencję do nie używania kierunkowskazów. Jest to przyczyną wielu stłuczek.

Odwaga i nonszalancja na drogach niestety rzadko przenosi się na skruchę i szczerość podczas policyjnej kontroli. Kierowcy pomimo faktu, że zostali złapani na gorącym uczynku, nie przyznają się do winy: negocjują i sięgają po róźne rozwiązania aby unikać mandatu i karnych punktów.

„Są dwa typu kierowców: jedni są skruszeni i wykazują żal. Większość jednak, choć dobrze wie, że złamała przepisy, idzie w zaparte i stara się uniknąć kary. Kierowcy podają przy tym przeróżne powody, dla których musieli popełnić wykroczenie. Tłumaczą, że spieszą się do szpitala, do pracy, albo że szef kazał im jechać szybko. Zapewniają, że mają chorą mamę, babcię, ciocię i właśnie im wiozą lekarstwa. Każdą sprawę badamy indywidualnie, bo zdarzają się stany wyższej konieczności, gdy ktoś naprawdę musi jechać szybko. Wiezie na przykład kobietę na porodówkę albo kogoś z wypadku. Wtedy bierzemy to pod uwagę. Apeluję jednak do kierowców, by jeździli z większą wyobraźnią i starali się przewidzieć, co może się zdarzyć na drodze. Można byłoby dzięki temu uniknąć wielu mandatów." 
– mówi Wolski.

W minionym roku w samym Wrocławiu zostało ukaranych ponad 26 tysięcy kierowców. Liczba ta stanowi 15% wszystkich mandatów na Dolnym Śląsku.

Autor: Maciej Kowcun

Zobacz również