Liczba rejestracji wózków widłowych w Polsce od kilkunastu lat zwiększa się. Cały przyrost to rezultat rosnącego popytu na maszyny z napędem elektrycznym. Czy to oznacza, że już wkrótce widlaki spalinowe, a zatem na olej napędowy i gaz, znikną z magazynów i centrów logistycznych?
Od niemal stu lat wózki widłowe stosuje się wszędzie tam, gdzie potrzebne jest transportowanie towarów zarówno w poziomie, jak i w pionie. Rocznie na świecie rejestrowanych jest ponad milion maszyn. Polski rynek od kilkunastu lat rośnie, notuje się przy tym znaczącą progresję sprzedaży wózków elektrycznych, a rok 2014 był pierwszym, w którym bezwzględna liczba nowych maszyn akumulatorowych, była wyższa niż spalinowych (w latach kolejnych zjawisko to pogłębiło się). W 2015 r. blisko 8,2 tys. zarejestrowanych maszyn stanowiły wózki elektryczne, podczas gdy jeszcze pięć lat wcześniej rejestracje pojazdów z tego rodzaju napędem zamknięto liczbą ok. 4,7 tys. sztuk. Nie ma zasadniczych zmian jeśli chodzi o najpopularniejsze marki, w ostatnich latach dominowały (kolejność alfabetycznie): BT-Toyota, Jungheinrich, Still (wózki elektryczne) oraz Jungheinrich, Linde, Nissan, Toyota (spalinowe).
Specjaliści potwierdzają, że na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat nastąpiło ograniczenie zainteresowania klientów pojazdami spalinowymi o mniejszych udźwigach (do 2 t), a floty w dużych firmach są w lwiej części elektryczne (z silnikami spalinowymi pozostają wózki wielkotonażowe lub specjalistyczne, np. do transportu dłużyc). Konstruktorzy przekonują, że dzisiejsze silniki elektryczne są na tyle zaawansowane technologicznie, że nie odbiegają możliwościami od jednostek spalinowych. Łatwiejsza niż niegdyś jest ich obsługa, a niższe koszty eksploatacji. Dla klientów coraz mniejsze znaczenie mają koszty zakupu maszyny, a coraz większe długofalowa oszczędność. Pytają o zużycie energii i całkowite koszty użytkowania poszczególnych modeli. W dłuższej perspektywie, znaczenie ma również dostępność serwisu i szybkość reakcji w razie awarii oraz inne parametry pozwalające do minimum ograniczyć przestoje (czas pracy na jednej baterii i to, ile trwa wymiana akumulatora).
Wyniki potwierdzają rosnące zainteresowanie pojazdami elektrycznymi. Niesłabnącą popularnością cieszą się także odrestaurowane, akumulatorowe wózki używane. Rośnie świadomość długofalowej opłacalności tego typu inwestycji. Znaczenie mają również technologiczne usprawnienia, pozwalające na coraz szersze zastosowanie wózków elektrycznych”– usłyszeliśmy w Still Polska. Stopniowo rośnie zainteresowanie maszynami akumulatorowymi o większych udźwigach, choć te „wagi lekkiej” wciąż mają największy udział w rynku.
Wzrost zainteresowania maszynami elektrycznymi nie oznacza „szybkiej śmierci” maszyn z napędem spalinowym. Z badań sondażowych Oferteo.pl wynika, że choć generalnie rzecz biorąc popyt na maszyny zasilane olejem napędowym spada, o tyle wzrasta popyt na wózki spalinowe zasilane gazem płynnym (LPG). Zainteresowanie tego rodzaju środkami transportu deklaruje już ok. 45 proc. firm. Dostrzegają walory takich maszyn, to że mogą być wykorzystywane do pracy zarówno na zewnątrz, jak i wewnątrz hal magazynowych, że generują też relatywnie niskie koszty bieżącej eksploatacji. Sami sprzedawcy podkreślają zresztą, że w istocie do rozwoju wózków spalinowych przyczynił się olbrzymi postęp technologiczny, z jakim mamy do czynienia w przypadku maszyn elektrycznych. Współczesne widlaki spalinowe są bezpieczniejsze od wózków poprzednich generacji, ich silniki emitują mniej szkodliwych substancji, a „apetyt” na paliwo mają o 20-30 proc. mniejszy niż niegdyś. To, że w przypadku spalinowych maszyn o stosunkowo niewielkim tonażu dominują te zasilane gazem płynnym spowodowane jest też m.in. wygodą składowania i uzupełniania paliwa – wymiana butli gazowej jest prosta, szybka (jej składowanie nie jest kłopotliwe), a operator może sam zatankować pojazd.
W przypadku wózków na olej napędowy lub benzynowych potrzebne są specjalne, certyfikowane zbiorniki, co skutecznie zniechęca wiele firm do przechowywania paliwa na swoim terenie. Olej napędowy jest popularniejszy tylko w przypadku wózków wielkotonażowych (powyżej 6 t)” – usłyszeliśmy w OMV Polska.
Foto: pixabay.com/pashminu