1 stycznia w Austrii zmieniły się przepisy dotyczące kabotażu. Wysokość wynagrodzeń wzrosła o 2,7 % na korzyść pracowników. Wiedeń zaostrzył też odpowiedzialność prawna pracodawców. Jednak na tym może się nie skończyć. Minister transportu Austrii, Jörg Leichtfried, domaga się w Brukseli surowszego traktowania nielegalnego transportu na terenie całej Unii.
Badanie przeprowadzone przez związek zawodowy Vida i Austriacką Izbę Gospodarczą (WKO) pokazuje, że przez nielegalny kabotaż Austriacy tracą rocznie ok. 500 milionów euro.

Badanie pokazuje skalę problemu
Badanie przeprowadzone przez związek Vida i WKO pokazuje, że nielegalny kabotaż tylko w Austrii powoduje roczne straty na poziomie ok. 500 milionów euro. Ponadto z powodu nielegalnych praktyk zagrożonych jest 14 000 miejsc pracy.

Różne interpretacje przepisów i luki w prawie
Aktualne przepisy regulujące kabotaż przewidują w Austrii 3 przewozy realizowane przez zagraniczne w ciągu jednego tygodnia. Jednak europejskie regulacje dot. kabotażu są różnie interpretowane w całej Unii, a przewoźnicy próbują je obchodzić na różne sposoby (np. nie rozładowując w pełni ciężarówki). Kraje członkowskie stosują także odmienne interpretacje norm dotyczących warunków pracy i standardów socjalnych. Aby sprawdzić, czy zagraniczny przewoźnik trzyma się przepisów dotyczących 3 załadunków i rozładunków pojazdu w tygodniu, policja finansowa musiałaby go przyłapać 4 razy, podkreśla Karl Defs, sekretarz Vidy. Alexander Klacska, szef Wydziału Transportu WKO żąda: “Domagamy się przejrzystych dokumentów, które powinni wozić ze sobą kierowcy”.
Foto: pixabay.com / blickpixel
__________________________________________
















