Media w Hiszpanii wspominają wydarzenie z końca lipca 2016 roku. 56-letni baskijczyk prowadził samochód z prawie 10 promilami alkoholu we krwi.
Hiszpański portal transportowy diariodetransporte.com postanowił ku przestrodze przypomnieć swoim czytelnikom “niechlubny” i niekwestionowany rekord z zeszłego roku. 56-letni Hiszpan, pochodzący z Kraju Basków, jechał samochodem mając we krwi 9,97 promila alkoholu. Mężczyzna, jak podaje portal, przejechał 240 km francuską autostradą z Burdeos do Perigeux, po czym zatrzymał się na pasie awaryjnym na wysokości miejscowości Saint-Seurin-sur-I’Isle. Tam zastała go policja. Hiszpan nie był w stanie odpowiedzieć, skąd i dokąd jedzie, ani nawet dmuchnąć w alkomat. 56-latka przewieziono do szpitala, gdzie po badaniu stwierdzono nad wyraz dużą zawartość alkoholu we krwi – 9,97 promila. Wynik był zaskoczeniem zarówno dla Francuzów, jak i dla Hiszpanów, ponieważ stężenie alkoholu we krwi na poziomie 4,5 promila jest śmiertelne dla przeciętnego człowieka.
Kierowca z Ostrołęki dubluje Hiszpana
Wiadomo nie od dziś, że mieszkańcy Europy Wschodniej są wyjątkowo odporni na działanie alkoholu. W maju 2012 roku pijany kierowca wjechał osobówką w ciężarówkę. Mężczyzna prowadzący Forda Fiestę zginął na miejscu, jednak badanie jego krwi wykazało 22,3 promila alkoholu. Wynik potwierdzili także funkcjonariusze miejscowej policji, choć nie wykluczają także, że mogło dojść do zanieczyszczenia w trakcie pobierania próbki.
Link do info o wypadku w Dobrołęce >>> TUTAJ
Foto: pixabay.com











