Transport to branża niewiele różniąca się od pracy artysty. Niby karkołomne porównanie, ale gdyby wziąć pod uwagę tę część pracy, która odpowiada za zobowiązania, to jedziemy na tym samym wózku. Muzycy, graficy, aktorzy i dziennikarze, pracujący na zlecenie czekają na podpisanie umowy i zrealizowanie przelewu. W transporcie z pomocą przychodzi cesja, coś z czego artystom trudniej skorzystać.
Czym jest cesja i jak działa?
Cesja to przeniesienie wierzytelności z majątku pierwotnego wierzyciela (zbywcy, cedenta) do majątku osoby trzeciej (nabywcy, cesjonariusza) na podstawie umowy zawartej między tymi osobami.
Do ważności cesji nie jest wymagana żadna szczególna forma – art. 514 kc zastrzega jedynie wymóg formy pisemnej do celów dowodowych, gdy wierzytelność jest stwierdzona pismem.
Do przelania wierzytelności nie jest potrzebna zgoda dłużnika. Dobrze jednak ze strony zbywcy, jest zawiadomić dłużnika o tej umowie.
Aby wykorzystać te zapisy Kodeksu Cywilnego, należy porozumieć się w kwestii długu, z samym zleceniodawcą naszego dłużnika. Artykuł §2 Kodeksu mówi, że "wraz z wierzytelnością przechodzą na nabywcę wszelkie związane z nią prawa, w szczególności roszczenie o zaległe odsetki.
Choć zrozumiałym faktem jest niechęć do tego czego się nie zna, możliwość wykorzystania cesji nie jest związana z dużym wysiłkiem. Wystarczy umiejętność komunikacyjna i chęć do rozwiązywania problemów, a nie ich eskalowania.
W transporcie, zarówno przewoźnicy jak i spedytorzy nie lubią podkradania klientów, wiadomość o kontakcie ze zleceniodawcą dłużnika może zmobilizować tego ostatniego do uczciwego traktowania przewoźnika.
W innych przypadkach pozostaje sąd, windykacja, bądź transowa giełda wierzytelności, która w zeszłym miesiącu osiągnęła 80% skuteczności. Sposobów wiele, byle nerwów mniej.
Autor: Bogumił Paszkiewicz









