Bezpieczeństwo kierowców i kradzież ładunków w branży TSL – najważniejsze wnioski
- Zorganizowane grupy przestępcze w branży TSL odeszły od prostych kradzieży na rzecz manipulacji, odwracania uwagi i psychologicznej presji wywieranej bezpośrednio na kierowcach.
- W Europie brakuje obecnie ponad 390 tys. bezpiecznych miejsc parkingowych dla ciężarówek, a 79 proc. kierowców zawodowych doświadczyło zagrożenia podczas postoju.
- Własne bezpieczeństwo kierowcy musi być absolutnym priorytetem – w sytuacji ataku lub próby kradzieży to procedury i wezwanie służb, a nie samodzielna konfrontacja, powinny być standardem.
- Nowoczesna firma transportowa musi inwestować nie tylko w monitoring ładunku, ale w regularne szkolenia kierowców z zakresu reagowania na incydenty i rozpoznawania zagrożeń.
To właśnie kierowca jest każdego dnia najbliżej zagrożenia. To on odbiera ładunek, zatrzymuje się na parkingach, komunikuje się z dyspozytorem, podejmuje decyzje pod presją czasu i jako pierwszy może znaleźć się w sytuacji, która z rutynowego transportu zmienia się w poważny incydent bezpieczeństwa.
Od przeciętej plandeki do psychologicznej manipulacji
Tymczasem charakter przestępczości w branży TSL zmienił się diametralnie. Zorganizowane grupy przestępcze nie ograniczają się już wyłącznie do przecięcia plandeki czy kradzieży całej naczepy.
Coraz częściej obserwują kierowców na parkingach, wykorzystują zmęczenie, działają metodą odwrócenia uwagi, podszywają się pod służby, próbują wywierać presję lub manipulować kierowcą. To zagrożenia, których wielu kierowców jeszcze kilka lat temu po prostu nie doświadczyło.
Zatrważający deficyt bezpiecznych parkingów
Jednocześnie problem bezpiecznych miejsc postoju staje się coraz poważniejszy. Według najnowszego badania Komisji Europejskiej, w Unii Europejskiej brakuje obecnie ponad 390 tys. bezpiecznych miejsc parkingowych dla pojazdów ciężarowych. Jeśli tempo inwestycji się nie zmieni, do 2040 roku deficyt może wzrosnąć do około 483 tys. miejsc.
Oznacza to, że każdego dnia tysiące kierowców jest zmuszonych do postoju w miejscach, które nie zapewniają odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa ani dla nich, ani dla przewożonych ładunków.
To nie jest wyłącznie problem infrastruktury. To problem bezpieczeństwa ludzi. Raport Komisji Europejskiej pokazuje również, że 79 proc. kierowców zawodowych doświadczyło zagrożenia lub niebezpiecznej sytuacji podczas postoju, a jedynie 9 proc. uważa, że parkingi w Europie zapewniają odpowiedni poziom bezpieczeństwa.
Trudno mówić o efektywnym odpoczynku, jeśli kierowca zamiast regenerować siły, przez całą noc zastanawia się, czy ktoś nie próbuje dostać się do naczepy.
Kierowca to nie pracownik ochrony
W wielu przedsiębiorstwach kierowcy przechodzą obowiązkowe szkolenia z zakresu BHP, czasu pracy, przepisów transportowych czy obsługi pojazdu. To oczywiście podstawa.
Warto jednak zadać sobie pytanie: kiedy ostatni raz szkoliliśmy kierowców z aktualnych metod działania zorganizowanych grup przestępczych? Czy wiedzą, jak wygląda próba wyłudzenia ładunku? Czy potrafią rozpoznać podejrzane zachowanie na parkingu? Czy wiedzą, jak postąpić, gdy ktoś podszywa się pod policję lub inne służby? Czy wiedzą, jak reagować na próbę napadu? A przede wszystkim – czy wiedzą, że w takiej sytuacji ich własne bezpieczeństwo jest ważniejsze niż powierzony ładunek?
To właśnie ten ostatni element wydaje się dziś kluczowy. Wielu kierowców czuje ogromną odpowiedzialność za przewożony towar. Chcą dobrze wykonać swoją pracę i często mają poczucie, że muszą zrobić wszystko, aby ochronić ładunek. Zdarza się, że próbują samodzielnie reagować lub podejmują działania, które narażają ich zdrowie, a nawet życie.
Nie powinniśmy do tego dopuszczać. Kierowca nie jest pracownikiem ochrony. Nie jest przygotowany do konfrontacji ze zorganizowanymi grupami przestępczymi, nie posiada odpowiednich środków ani kompetencji do podejmowania takich działań.
Jego rolą jest rozpoznanie zagrożenia, zachowanie spokoju, uruchomienie odpowiednich procedur i jak najszybsze wezwanie pomocy, a nie zatrzymywanie sprawców.
Technologia nie zastąpi człowieka
Dlatego bezpieczeństwo kierowców powinno stać się jednym z filarów strategii bezpieczeństwa każdej firmy transportowej i logistycznej.
Regularne szkolenia z zakresu kradzieży ładunków, metod działania przestępców, bezpiecznego parkowania, reagowania na incydenty czy komunikacji kryzysowej nie powinny być jednorazowym wydarzeniem podczas wdrożenia nowego pracownika. Powinny być procesem, który rozwija się wraz z ewolucją zagrożeń.
Firmy regularnie inwestują w nowe systemy monitoringu, telematykę czy zabezpieczenia pojazdów. Być może nadszedł czas, aby z taką samą regularnością inwestować w ludzi. Nawet najlepsza technologia nie podejmie decyzji za kierowcę stojącego samotnie na parkingu w środku nocy.
Jeżeli oczekujemy od kierowcy, że będzie współodpowiedzialny za bezpieczeństwo ładunku wartego setki tysięcy euro, naszym obowiązkiem jest zapewnić mu nie tylko odpowiednie narzędzia, ale również wiedzę, procedury i wsparcie.
Nie możemy wymagać odpowiedzialności, nie dając jednocześnie właściwego przygotowania. Ładunek można ubezpieczyć. Pojazd można naprawić. Towar można wyprodukować ponownie. Życia i zdrowia kierowcy nie da się odzyskać. Być może właśnie od tej refleksji powinna dziś zaczynać się każda rozmowa o bezpieczeństwie w transporcie.
Niniejszy artykuł jest częścią otwartego cyklu poświęconego rosnącemu problemowi kradzieży ładunków i bezpieczeństwu w branży transportowej. Cykl analizuje metody działania grup przestępczych i sposoby ochrony ładunków i kierowców. Wszystkie materiały z tej serii znajdziesz pod tagiem #TransportSecurityInsights.









