Codziennie z rafinerii Ingolstadt jest wysyłanych do Republiki Czeskiej 40 – 50 samochodów ciężarowych z benzyną i olejem napędowym. Paliwa te są następnie sprzedawane na czeskich stacjach benzynowych za bezkonkurencyjnie niskie ceny. Nie uzasadniają tego ceny tej rafinerii – nie są one niższe niż w Czechach, co więcej – sam transport paliwa przez terytorium Niemiec jest droższy niż dystrybucja paliw w Czechach.
Prawdopodobne straty budżetu państwa na skutek unikania od odpodatkowania mogą w tym przypadku wynosić setki milionów koron, a sprawą zajmują się już urzędy skarbowe, celne i policja. Informacje potwierdził również szef czeskiej Generalnej Dyrekcji Skarbowej Jan Knížek.
Rafineria Ingolstadt, znajdująca się w odległosci niecałych 200 km od czeskiej miejscowości Rozvadov, w ubiegłym roku zakończyła działalność. Jej właściciel – zarejestrowana w Szwajcarii spółka Petroplus sprzedała ją w br. koncernowi Gunvor, kontrolowanemu częściowo przez kapitał rosyjski. Gunvor ponownie uruchomił rafinerię a ta natychmiast stała się źródłem importu dla czeskich dystrybutorów paliw. Czescy dystrybutorzy kupują paliwo zgodnie z prawem, płacą akcyzę, ale w łańcuchu kolejnych czeskich podmiotów handlujących paliwami jeden z nich po sprzedaniu tego paliwa celowo ogłasza upadłość i nie płaci państwu VAT. Czeski budżet państwa w ten sposób traci 4 do 6 CZK na jednym litrze paliwa.
Identyczny scenariusz występuje, zdaniem urzędów skarbowych i policji, również w przypadku importu paliw ze składów w Berlinie i słoweńskim Mariborze. Jednak przypadek rafinerii Ingolstadt jest największy -według specjalistów z branży miesięcznie importuje się z Ingolstadtu do Republiki Czeskiej ok. 50 – 60 mln litrów paliw, co stanowi ponad 20% łącznego miesięcznego zużycia benzyny w Republice Czeskiej.
źródło: praha.trade.gov.pl
Autor: Bogumił Paszkiewicz









