Pierwsze dwa zestawy zostały wytypowane tuż po przekroczeniu granicy ze Słowacją podczas transportu stalowych zbiorników z Bułgarii do Francji. Kontrola przy Rozvadovie wykazała, że pojazdy przekraczały dopuszczalne wymiary – długość była o 2 i 11,5 metra większa, szerokość przekraczała limit o ponad 40 proc., a jeden z pojazdów był przeciążony o jedną tonę. Dodatkowo oba zestawy używały niezatwierdzonej wersji tachografu, co w transporcie międzynarodowym jest niedopuszczalne.
Potrafimy przyjrzeć się przewoźnikom, którzy rażąco łamią przepisy. Wykorzystujemy wszystkie dostępne narzędzia – w tym dane z wag szybkiego pomiaru, które pomagają nam wytypować pojazdy do kontroli” – komentuje Pavel Bergman, dyrektor sekcji kontrolnej INSID.
1,2 mln kaucji na poczet kar
Za pierwsze dwa zestawy nałożono kaucje o łącznej wysokości 800 tys. koron czeskich (ok. 140 tys. zł) – po 200 tys. za tachograf i 200 tys. za transport ponadnormatywny bez zezwolenia na każdy pojazd. Zestawy zostały następnie odstawione na zamknięty plac pod monitoringiem czeskiej Dyrekcji Dróg i Autostrad, aby uniemożliwić dalszy ruch problematycznych pojazdów po sieci autostrad.
Trzeci zestaw zatrzymano przy Ostrovačicach na Brnieńsku. Kontrola wykazała przeciążenie o 12 ton ponad dopuszczalną masę oraz niezgodny tachograf, co kosztowało przewoźnika kolejne 400 tys. koron (ok. 70 tys. zł) Łącznie więc łamanie przepisów w ciągu kilku dni kosztowało rumuńskiego przewoźnika 1,2 miliona koron (ok. 210 tys. zł).
Dyrekcja udostępniła plac postojowy wyjątkowo – konieczne było zabezpieczenie pojazdów jako gwarancji do momentu uiszczenia kaucji i jednocześnie uniemożliwienie, aby tak problematyczne zestawy poruszały się po autostradach bez zezwoleń” – dodaje Jan Rýdl, rzecznik Dyrekcji Dróg i Autostrad.
INSID tym przypadkiem daje wyraźny sygnał: powtarzające się łamanie przepisów transportowych się nie opłaca, a jednocześnie chroni uczciwych przewoźników, którzy przestrzegają prawa.









