Dyplomacja: Polacy kradną samochody, bo Niemcy na to pozwalają

Odsłuchaj artykuł

Ten artykuł przeczytasz w 1 minutę

 

O słowach tych zrobiło się głośno w niemieckich mediach, co nie spotkało się z zadowoleniem naszych zachodnich sąsiadów. Wypowiedź polskiego ambasadora zirytowała szczególnie niemieckich mundurowych. Szef związku zawodowego funkcjonariuszy, Bodo Pfalzgraf, dostrzega tutaj nawet "arogancję i ignorancję".

Ciekawe jest jednak to, że niektórzy niemieccy politycy z regionów graniczących z Polską zgadzają się z Polakiem. Uważają, że niemiecka policja rzeczywiście nie radzi sobie z problemem – głównie z powodu braków kadrowych.

Jestem zupełnie innego zdania niż wasz ambasador. Każdy samochód może zostać otwarty i skradziony i to nie jest tak, że w Polsce są one lepiej pilnowane. Nawet do najlepiej strzeżonego samochodu można się włamać w minutę. Nieważne czy stoi w Polsce czy w Niemczech – tłumaczy dziennikarzom RMF FM mężczyzna zamieszkujący Brandenburgię.

To właśnie w tym landzie dochodzi do najwyższej kradzieży. Sprawa jest o tyle poważna, że do walki ze złodziejami stworzono specjalną jednostkę policji.

O komentarz w sprawie wypowiedzi Marka Prawdy, poprosiliśmy Szczepana Sadurskiego:

 

Autor: Łukasz Majcher

Zobacz również