Europejskie i amerykańskie sankcje gospodarcze pustoszą kasy zarówno rosyjskich firm, jak i funduszy państwowych, które chcą im pomóc. Rosjanie mają się coraz gorzej, mimo to robią dobrą minę do złej gry.
W Stanach Zjednoczonych opublikowano wyniki badań, które wskazują na to, że w ciągu ostatnich dwóch lat sankcje pozbawiły rosyjskich firm jednej trzeciej zysków, połowy aktywów i jednej trzeciej pracowników.
Zachodnia blokada gospodarcza zrodziła niepewność, zmuszając wielu inwestorów do wycofania się z rynku Federacji. Z inwestycji na terenie Rosji zrezygnowali nawet ci, którym blokada nie mogła w jakiś sposób zaszkodzić.
Sankcje najbardziej dotknęły branżę handlową, produkcyjną, transportową i finansową
Nie wszyscy są zadowoleni
Z sankcji względem Rosji nie wszyscy są zadowoleni. Otwarty sprzeciw wyraził prezydent Cypru, premier Grecji, Węgier, Włoch i Słowacji.
Jak przewidują eksperci ze Stanów Zjednoczonych, Unia Europejska przedłuży sankcje zanim jeszcze upłynie dotychczasowy ich termin. Wskazuje na to zdecydowane stanowisko kanclerza Niemiec Angeli Merkel, jak i fakt, że tak naprawdę na Ukrainie zmieniło się niewiele.
Żaden kryzys nie istnieje
Sami Rosjanie twierdzą, że nie jest tak źle. Rosja jest w stanie zdobyć potrzebne sobie fundusze, a prawdopodobieństwo bankructwa, jakie zagraża rosyjskim przedsiębiorcom szacuje się na poziomie kilku procent (mowa o przedsiębiorstwach, które uważa się za najbardziej narażone na bankructwo).
Rosyjska propaganda
Dalej, amerykańskie badania wskazują że, dzięki rosyjskiej kampanii dezinformującej w UE panuje przekonanie, że sankcje w pierwszej kolejności uderzyły w rynki europejskie, a nie rosyjski. Prawda jest jednak nieco inna. Wyniki badań wskazują, że PKB 28 gospodarek UE spadło przez sankcje zaledwie o 0,13 proc.









