Przewoźnik przedsiębiorstwa Jeanneret został dwukrotnie pozbawiony swojego pojazdu, który stał w punkcie załadunkowym i był gotowy do odjazdu. Zdarzenia miały miejsce odpowiednio w 2014 i 2015 roku. Za pierwszym razem przewoził czekoladę, za drugim plastik. Łączne straty wynikające z utraty aut, załadunków, 800 litrów paliwa, a także wyposażenia samochodów przewoźnik wycenia na 70000 euro.
Podejrzewa się, że szajka odpowiada również za kradzieże pojazdów ciężarowych w departamencie Jura (Wschodnia Francja). Ofiarami padali tam mniejsi przewoźnicy, a więc bardziej narażeni na kradzieże.
Śledztwo było prowadzone zarówno na terenie Francji, jak i za granicą, co pozwoliło ustalić śledczym z Besançon, że sprawcy pochodzą z Europy Środkowo-Wschodniej. Specjalizowali się oni głównie w kradzieżach pojazdów VOLVO i SCANIA. Struktura mafijna była dowodzona z terenu Litwy bowiem jej szef rezydował w Kownie.
Kradzieże były popełniane pod osłoną nocy, w weekendy. Ich sprawcy byli doskonale zorganizowani: nadawali pojazdom nowy wygląd, a w miejsce rejestracji przewoźnika umieszczali litewską. Zakłócali ponadto działanie systemu geolokalizacji oraz byli w posiadaniu fałszywych dokumentów. Sprawcy zostali ujęci na gorącym uczynku: zatrzymania miały często miejsce we Francji, Niemczech oraz w Polsce.
W samej Francji szajka łącznie dopuściła się kradzieży 41 pojazdów. Szacuje się, iż całkowite straty poniesione z tego tytułu przez przewoźników wyniosły ponad 4 miliony euro (z uwzględnieniem wartości skradzionych ładunków).
Przesłuchano już 11 oskarżonych, w tym szefa samej organizacji.
Autor: Bartłomiej Nowak









