Skończyła się taryfa ulgowa dla polskich przewoźników transportu międzynarodowego we Francji. Tamtejsza policja rozpoczęła kontrolę przestrzegania zasad Loi Macron.
Zgodnie z francuskim prawem, które obowiązuje od 1 lipca br., zagraniczne firmy przewozowe (a więc także te z Polski) wykonujące załadunek lub rozładunek na terenie Francji, muszą zapewnić pracownikom płacę minimalną. Wynosi ona co najmniej 10 euro za godzinę pracy. Firma musi też posiadać oficjalne przedstawicielstwo we Francji, zajmujące się prowadzeniem dokumentacji i udostępnianiem jej tamtejszej inspekcji pracy.
Loi Macron budzi duże kontrowersje w branży transportowej w Polsce. Dlatego francuskie władze dały firmom czas na dostosowanie się do nowych wymogów. Słychać jednak, że okres przejściowy się skończył i Francuzi prowadzą już oficjalne kontrole dokumentów. Informuje o tym jedna z polskich firm zajmujących się rozliczaniem pracy kierowców.
– Po trzech miesiącach obowiązywania płacy minimalnej dla pracowników delegowanych do Francji, polski przewoźnik został poddany szczegółowej kontroli. Francuska Inspekcja Pracy zobowiązała go do przedłożenia dokumentów potwierdzających wypłatę co najmniej 10 Euro za każdą godzinę pracy dla delegowanych kierowców – czytamy w serwisie Next Gazeta.pl.
Poddany kontroli przewoźnik został poproszony o przedstawienie listy płac pracowników delegowanych za okres od 1 lipca br. Zgodnie z zasadami Loi Macron, dokumentacja musi być sporządzona w języku francuskim.
Warto przypomnieć, że firmy stojące na bakier z Loi Macron ryzykują, że otrzymają grzywnę: kara może być dotkliwa i wyniesie nawet kilka tys. euro za jednego pracownika delegowanego.
Spotkaliście się już z kontrolami przestrzegania zasad Loi Macron?
Jeśli tak, to zachęcamy do podzielenia się doświadczeniami i wnioskami w dyskusji w komentarzach pod tekstem. Zapraszamy też do dyskusji na Forum Transplace >>TUTAJ<<.
fot. Rama, Wikipedia/ CC BY-SA 2.0.









