Zapytany od czego zależy to, że większa masa towarów będzie przechodzić przez polskie terminale morskie – od globalnych spedytorów i linii oceanicznych, typu Maersk, czy od zleceniodawców ładunków, odpowiada: – Polscy importerzy i eksporterzy korzystają z takich portów zagranicznych, jak Hamburg czy Rotterdam, głównie z dwóch powodów. Pierwszy związany jest z barierami biurokratycznymi, drugi – wynika z przyzwyczajeń. Kwestia ograniczeń biurokratycznych zależy w dużej mierze od polskiego rządu i jego decyzji. DCT, jako firma prywatna, od wielu miesięcy prowadzi kampanię promocji rozwoju polskiego przemysłu kontenerowego. Zapraszamy na rozmowy wielu polityków, pokazując także bariery, które w widocznym stopniu ograniczają ten rozwój. Włożyliśmy w te działania wiele wysiłku i mamy nadzieję, że przyniosą on wymierne rezultaty.
Jeżeli chodzi o drugi powód, czyli przyzwyczajenia polskich eksporterów i importerów:
– Szansę na ich zmianę upatrujemy w nadchodzącym kryzysie ekonomicznym. Spowolnienie gospodarcze zmusza firmy do zmiany zasad, także szukania oszczędności. Większość linii korzysta z Hamburga jako hubu, ponieważ czyniły tak przez ostatnich 10 czy 20 lat. Bez znaczenia był fakt, że Hamburg jest obecnie najdroższym portem do obsługi towarów z lub do Polski i krajów Europy Środkowo-Wschodniej.
– Przyciągnięcie polskich towarów z powrotem do polskich portów oznacza oszczędności zarówno dla polskich importerów, eksporterów, jak i przeciętnych konsumentów. Ci ostatni przepłacają obecnie za towary transportowane z Niemiec czy krajów Beneluxu, bowiem w ich cenie są także koszty transportu koleją lub ciężarówkami z zachodnich portów. Z kolei polscy eksporterzy są mniej konkurencyjni, gdyż do ceny muszą doliczyć pośrednictwo Hamburga lub Rotterdamu.
Według danych Ocean Shipping Consultants Ltd. transport kontenera z Szanghaju przez Gdańsk do Warszawy jest o 28 proc. mniejszy niż przez Rotterdam, a o 20 proc. mniej kosztuje z kolei przez Hamburg.
Ekspert podkreśla, że strategia przyciągnięcia polskich towarów do rodzimych portów umożliwiłaby stworzenie znaczącej liczby nowych miejsc pracy.
– Zgodnie z unijnymi przepisami, cło płacone jest w pierwszym kraju Zjednoczonej Europy, do którego trafia towar. Dlatego transportowanie towarów do Polski za pośrednictwem innych portów w granicach UE oznacza, że Polska traci dochody z opłat celnych warte setki milionów złotych. To dostatecznie ważny argument, gdy dokonuje się konsolidacji budżetu państwa – mówi Wenzel.
Źródło: www.wnp.pl
Autor: Łukasz Majcher











