Szykują się duże zmiany w systemie kontroli stanu technicznego samochodów w Polsce. Rząd chce ukręcić bat na nieuczciwe stacje diagnostyczne, które dopuszczają do ruchu auta nadające się na złom, a nie na drogi. Na celowniku znajdą się też kierowcy, którzy różnymi – nie zawsze uczciwymi – sposobami próbują obejść zasady kontroli pojazdów.
Co planuje rząd?
Przepisy, nad którymi pracują urzędnicy, zakładają wprowadzenie następujących rozwiązań:
- obowiązkowe kontrole techniczne samochodów będą droższe niż obecnie
- auta, które pomyślnie przeszły kontrolę, będą oznaczane dodatkową naklejką
- wszystkie stacje diagnostyczne aut w Polsce przejdą kontrolę stanu technicznego urządzeń, którego używają do badania pojazdów
- pojawi się egzamin dla specjalistów od diagnostyki samochodów oraz obowiązek stałego podnoszenia kwalifikacji zawodowych potwierdzany na kursach doszkalających; zadanie to zostanie powierzone Instytutowi Transportu Samochodowego
- Transportowy Dozór Techniczny będzie miał prawo do wyrywkowego kontrolowania aut na polskich drogach; jeśli jego pracownicy stwierdzą uchybienia, kierowca straci prawo jazdy, a karę poniesie też stacja diagnostyczna, która dopuściła auto do ruchu
- nadzór nad diagnostyką pojazdów zostanie przeniesiony od starostów powiatów do Transportowego Dozoru Technicznego
Kiedy przepisy się zmienią?
Według wstępnych informacji, nowe przepisy o kontroli stanu technicznego samochodów w Polsce mogą zostać wprowadzone w maju 2017 r. To jednak wstępny termin, który może jeszcze się zmienić.
Skąd pomysł na zmiany?
Urzędnicy uważają, że dziś w Polsce zbyt często przymyka się oko na to, w jakim stanie technicznym są auta jeżdżące po krajowych drogach. Zdarza się też, że diagności w specjalistycznych stacjach prowadzą bardzo łagodne kontrole, zdarzają się też np. przekupstwa.
Pewne jest zaś, że każde auto w złym stanie technicznym jest bardzo niebezpieczne dla innych użytkowników ruchu. Stąd plan, aby zaostrzyć przepisy i w ten sposób usunąć nieprawidłowości.









