Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Pilnowanie gotówki lub karty płatniczej i zbieranie faktur za każde tankowanie nie muszą być obowiązkiem kierowców, a późniejsze żmudne rozliczenia – nie muszą być zmorą dla firmy. Żeby maksymalnie uprościć wszystkie kwestie związane z kupowaniem paliwa, a przy okazji na nim oszczędzić, warto zaopatrzyć się w kartę paliwową.

Dziś nie ma żadnego poważnego gracza na polskim rynku paliw, który nie miałby w swojej ofercie takiej karty. Wydają je nie tylko takie koncerny jak Orlen, Lotos, Shell, BP i Łukoil, ale też emitenci niezwiązani z konkretną marką – na przykład DKV i UTA.

Możliwości, które dają karty paliwowe, jest wiele. Poszczególne oferty różnią się w szczegółach, jednak podstawowe funkcjonalności są wszędzie takie same.

Karta paliwowa – zapłacisz nie tylko za paliwo

Z wyglądu karta paliwowa przypomina tradycyjną kartę płatniczą, zwykle jednak jest wydawana nie na osobę, lecz na pojazd, i daje znacznie więcej korzyści. Oczywiście, tak jak w przypadku karty płatniczej, można za jej pomocą płacić za:

– paliwo i inne produkty kupione na stacjach,

– przejazdy po autostradach, mostach czy przez tunele.

Niektóre karty też dają na przykład możliwość płacenia za serwisowanie auta, myjnie, parkingi strzeżone czy nawet przeprawę promem. Zarówno opłacanie przejazdów po płatnych drogach, jak i tankowanie są zwykle możliwe również za granicą. To, na których stacjach i w którym kraju możemy kupić paliwo za pomocą karty, zależy już jednak od konkretnej oferty emitenta. Te zaś mocno różnią się od siebie. Mogą to być stacje w kilku krajach sąsiadujących z Polską albo wszystkie stacje w Europie zrzeszone w sieciach takich jak Routex, DKV czy UTA.

Jedna faktura na miesiąc

W Polsce karty paliwowe umożliwiają zazwyczaj kupowanie paliwa za cenę niższą niż ta, która widnieje na dystrybutorze na stacji. Różni emitenci stosują różne formy rabatów. Zniżki mogą być naliczane od ceny na słupku albo od ceny hurtowej. Im więcej paliwa bierze firma, na tym większą zniżkę może liczyć. Zazwyczaj jest to od kilku do nawet kilkudziesięciu groszy oszczędności na litrze

Sama możliwość oszczędzenia i brak konieczności pilnowania gotówki to jedno. Drugie zaś to zdjęcie z kierowcy nierzadko kłopotliwego obowiązku dopraszania się o fakturę po każdej wizycie na stacji. Każda transakcja kartą paliwową jest bowiem zapisywana w elektronicznym systemie, do którego dostęp ma na bieżąco przewoźnik, i w którym nic nie ginie.

Później na podstawie tej listy przygotowywana jest faktura zbiorcza, wystawiana na przykład na koniec miesiąca albo dwa razy w miesiącu (szczegóły różnią się w zależności od emitentów). Dzięki karcie paliwowej można też odzyskać VAT za zakupy zrobione za granicą.

Karta z kredytem na paliwo

Możliwości, jakie dają karty, jest coraz więcej, bo i coraz więcej przewoźników zaczyna z nich korzystać. O klienta trzeba się więc postarać. Pojawiają się takie ułatwienia, jak możliwość zapłaty za paliwo dopiero po dwóch miesiącach od wystawienia faktury na swoich zleceniodawców. Tak jest w przypadku karty Transcards.eu. Przewoźnik może więc de facto zatankować „na kredyt”, nie mając w danym momencie gotówki, a jedynie fakturę za zrealizowanie transportu.

Nierzadko problemem w dostaniu karty paliwowej jest konieczność posiadania sporej ilości gotówki, którą składa się u emitenta w ramach kaucji.

– Depozyt może sięgać od 80 do nawet 120 procent wartości paliwa, które firma chce co miesiąc tankować – wyjaśnia Marcin Wawrzkiewicz, ekspert do spraw kart paliwowych z grupy Trans.eu.

Są to więc kwoty idące w dziesiątki tysięcy złotych, na których zamrożenie wiele małych firm nie może sobie pozwolić.

Od tej reguły są wyjątki. Na przykład członkowie społeczności Trans.eu mogą dostać kartę, nie zamrażając swoich środków. Wystarczy, że przejdą pozytywnie proces weryfikację, podczas przystępowania do społeczności.

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu