Do sprawy doszło w wyniku kontroli przedsiębiorstwa transportowego z regionu Västergötland, przeprowadzonej jesienią 2022 r. Inspekcja wykazała, że jeden z kierowców realizujących przewozy dla firmy aż 29 razy prowadził pojazd z użyciem dwóch kart kierowcy.
Jak ustalił organ, kierowca korzystał z karty, która wcześniej została zgłoszona jako utracona. Oznacza to, że w czasie kontroli w obiegu znajdowały się dwie aktywne karty przypisane do tej samej osoby – donosi szwedzki serwis trailer.se.
„Kierowca był wynajęty”. Argument odrzucony
Przedsiębiorstwo w swoim stanowisku wskazywało, że kierowca był wynajęty, a do naruszeń doszło poza realną kontrolą firmy. Zdaniem przewoźnika okoliczność ta powinna ograniczać lub wyłączać jego odpowiedzialność.
Organ nadzorczy uznał jednak, że status zatrudnienia kierowcy nie ma znaczenia dla odpowiedzialności przewoźnika. Firma, która dopuszcza kierowcę do wykonywania przewozów w ramach swojej działalności, odpowiada za sposób realizacji tych przewozów, w tym za przestrzeganie przepisów o czasie jazdy i odpoczynku.
Inne naruszenia, ale bez systemowego fałszowania
W trakcie kontroli stwierdzono także inne uchybienia dotyczące czasu jazdy i odpoczynku. Organ podkreślił jednak, że nie wskazywały one na zorganizowane lub masowe fałszowanie danych w przedsiębiorstwie.
Kluczowe znaczenie miały jednak przypadki jazdy na podwójnej karcie kierowcy, które są traktowane jako poważne naruszenie przepisów i skutkują wysokimi sankcjami finansowymi.
Kara blisko 270 tys. koron i pełna stawka
Łączna wartość sankcji administracyjnej została ustalona na poziomie blisko 270 tys. koron szwedzkich (ok. 107 tys. zł). Przy obrotach przedsiębiorstwa wynoszących niemal 38 mln złotych organ zdecydował o nałożeniu kary w pełnej wysokości, bez jej redukcji. Decyzja stała się prawomocna.
Jasny sygnał dla branży transportowej
Sprawa pokazuje jednoznacznie, że wynajęcie kierowcy nie oznacza wynajęcia odpowiedzialności. To przewoźnik odpowiada za to, kto i w jaki sposób realizuje przewozy pod jego licencją. Brak skutecznego nadzoru, weryfikacji kart kierowców czy analizy danych z tachografów może bardzo szybko przełożyć się na dotkliwe konsekwencje finansowe.
Dla branży transportowej to kolejny sygnał ostrzegawczy: inspekcja transportowa nie uznaje argumentu braku wiedzy ani braku bezpośredniej kontroli. Odpowiedzialność pozostaje po stronie przedsiębiorcy – niezależnie od formy zatrudnienia kierowcy.













