Najbardziej zadłużona branża to nie transport, a… budownictwo. Ale nie jest to powód do radości, bo transport jest na drugim miejscu. Kto na tym traci najwięcej? Niestety najmniejsi.
W listopadzie odnotowano 43 proc. wzrost zaległości płatniczych w stosunku do ubiegłego roku. W listopadzie 2010 roku, ponad 2 tys. firm nie wywiązało się w sumie z ponad 32 mln zł, co w porównaniu do 2009 roku stanowi wzrost o 966 przedsiębiorstwa i 18 mln zł. – podaje dziennik.
Nic więc dziwnego, że przedsiębiorstwa, nie posiadające zaplecza kapitałowego, chcąc uniknąć upadłości, nie mogą pozwalać sobie na jakiekolwiek przestoje. Co gorsze, wyrażenie "bo mi też nie płacą", staje się zwrotem obiegowym w dialogu przedsiębiorstw.
Co jest przyczyną fali upadłości?
Opóźnienia, jak mówi na łamach gazety, Andrzej Roter z wywiadowni gospodarczej, są nadal zbyt często traktowane jak wymuszony kredyt handlowy, na który należy się godzić, by pozostać na rynku.
Obwiniane są również same przedsiębiorstwa i sposób prowadzenia przez nich działalności. Brak doświadczenia, wysokie koszty przy małych zyskach, jednokierunkowy rozwój firmy i co najważniejsze – nieumiejętnym dobieraniem kontrahentów.
Potwierdza to Dział Zarządzania Ryzykiem Finansowym giełdy TRANS: Posiadamy wiele narzędzi wspomagających bezpieczeństwo przewoźników. Olbrzymia wiedza płynąca z forum i oceny kontrahentów pakietu BF, to idealna baza informacji. Jednocześnie zgłoszenie do Nas dłużnika to bardzo wysoka pewność odzyskania długu. Niestety, blokada konta i wystawienie dłużnika na giełdzie wierzytelności, nie odstrasza spóźnialskich. Musi zmienić się prawo i zapewne do tego dojdzie – powiedział pracownik działu.
Oby!
Autor: Bogumił Paszkiewicz











