Magazyny na Litwie zostały poważnie obciążone dodatkowymi ładunkami, jak twierdzi Donatas Nickus, Dyrektor ds. Logistyki w UAB Baltic Transline.
“Towary, który były wcześniej transportowane przez Polaków do Rosji, teraz trafiają na Litwę. Tu są przeładowywane na ciężarówki z rosyjskimi numerami rejestracyjnymi. Zwiększyło się zapotrzebowanie na magazyny i prace przeładunkowe”, – o konsekwencji nieporozumienia polsko-rosyjskiego opowiada D. Nickus.
Jednak Litwini dostrzegają również negatywne skutki konfliktu.
“Polscy przewoźnicy zaczęli aktywniej działać na rynkach europejskich. Ma to negatywny wpływ na sektory transportowe tych państw. Polacy obniżają stawki, do czego są zmuszeni również inni przewoźnicy. Zmniejszył się nurt litewskich ciężarówek do Rosji. Nasze pojazdy w tym kierunku mogą wozić tylko krajowe produkty. Transport ładunków z innych rynków wymaga zezwolenia państw trzecich, a tych posiadamy niewiele”, – wylicza szef firmy spedycyjnej.
Ręce zacierają przewoźnicy promowi. Na trasach, które niegdyś nie cieszyły się popularnością, znacznie zwiększył się ruch rosyjskich i białoruskich ciężarówek.
“Zwiększyła się sprzedaż biletów na promy z Estonii do Finlandii, z państw nadbałtyckich do Szwecji i z krajów skandynawskich do Niemiec. Mamy sporo nowych klientów”, – opowiada szefowa UAB Ferry Bookings, Neli Karapetjan-Baranauskienė.
Niestety, w tej sytuacji są również minusy. Chodzi mianowicie o zatory, jakie się utworzyły w ciągu ostatnich kilku dni. Wielu kierowców musiało zrezygnować z przejazdu promem i ruszyć drogą lądową, która jest dłuższa i znacznie droższa.
Autor: Bartłomiej Nowak










