Pierwsze skutki widać już na stacjach paliw oraz w kalkulacjach firm transportowych. W Polsce, Niemczech, Hiszpanii czy na Węgrzech branża ostrzega przed gwałtownym wzrostem kosztów, a organizacje przewoźników apelują o wsparcie ze strony rządów i możliwość przenoszenia rosnących kosztów paliwa na klientów.
Polska: kolejny cios kosztowy po podwyżkach e-TOLL
W Polsce konflikt na Bliskim Wschodzie już przełożył się na wzrost cen paliw. Jak wskazują analitycy portalu e-petrol.pl, na hurtowym i detalicznym rynku paliw w Polsce ceny rosną „drastycznie”. Od ubiegłego tygodnia olej napędowy podrożał o 41 groszy i kosztuje średnio 6,40 zł za litr. Wzrosty są efektem skokowego wzrostu notowań ropy Brent po rozpoczęciu amerykańsko-izraelskich ataków na Iran.
Analitycy zwracają uwagę, że dynamiczne podwyżki na rynku hurtowym, sięgające nawet kilkuset złotych na metrze sześciennym oleju napędowego, szybko przekładają się na ceny na stacjach paliw. Obecnie najniższe ceny paliw notowane są na Górnym Śląsku, w województwie opolskim i zachodniopomorskim.
Dla polskich przewoźników to kolejny cios kosztowy, ponieważ branża już wcześniej znalazła się pod silną presją finansową po podwyżkach stawek w systemie e-TOLL. Od 1 lutego 2026 r. opłaty drogowe wzrosły średnio o ponad 40 proc., a sieć płatnych odcinków rozszerzono o kolejne 645 km. Z badania Związku Pracodawców “Transport i Logistyka Polska” wynika, że ponad 73 proc. firm transportowych spodziewa się pogorszenia rentowności w związku ze zmianami w e-TOLL, a 60 proc. przedsiębiorstw pokrywa wyższe koszty z własnej marży, ponieważ nie jest w stanie skutecznie przenieść ich na klientów. W praktyce oznacza to, że już przed ostatnim wzrostem cen paliw znaczna część sektora działała przy minimalnej lub zerowej rentowności, a kolejne podwyżki kosztów diesla mogą jeszcze bardziej pogłębić presję finansową w branży transportowej.
Niemieckie firmy transportowe pod presją kosztów
Również w Niemczech rosnące ceny paliw zaczynają mocno obciążać sektor transportowy. Według danych branżowych diesel może ponownie przekroczyć poziom 2 euro za litr, co dla wielu firm oznacza gwałtowny wzrost kosztów operacyjnych.
Frank Jäschke, właściciel firmy transportowej z Hamm, której flota liczy 25 pojazdów, zużywa miesięcznie około 110 tys. litrów diesla.
To, co obecnie robią koncerny paliwowe, jest sztuczne” – ocenia przedsiębiorca cytowany przez Radio Lippewelle.
Jak podkreśla, każdy wzrost ceny paliwa natychmiast wpływa na bilans firmy, dlatego przewoźnik rozpoczął już rozmowy z klientami o możliwych podwyżkach stawek transportowych. Jeśli diesel na stałe przekroczy poziom 2 euro za litr, podniesienie cen usług transportowych może okazać się nieuniknione.
Przedstawiciele branży zwracają również uwagę na dodatkowe obciążenia podatkowe. Zdaniem przedsiębiorcy sam podatek związany z emisją CO₂ podnosi cenę paliwa o około 20 centów na litr.
Branża transportowa alarmuje: „sytuacja jest nie do zniesienia”
Rosnące ceny paliw budzą coraz większy niepokój w niemieckim środowisku transportowym. Bundesverband Logistik & Verkehr ostrzega, że wzrost kosztów paliwa doprowadza wiele firm transportowych do granic rentowności.
Obecna sytuacja jest nie do zniesienia. Polityka musi w końcu zareagować i stworzyć natychmiastowe mechanizmy wsparcia dla firm transportowych” – podkreśla Konstantin Popov, przewodniczący organizacji.
Według przedstawicieli branży wysokie ceny diesla mogą doprowadzić nawet do bankructw mniejszych przedsiębiorstw transportowych, a część firm już teraz ogranicza działalność.
Związek wskazuje również, że kierowcy coraz częściej tankują poza Niemcami, gdzie paliwo jest tańsze.
Dlaczego diesel w Niemczech jest tak drogi? W krajach sąsiednich tankowanie jest znacznie tańsze” – zauważa przedstawiciel organizacji Mirko Reichelt.
Hiszpański transport chce powrotu wsparcia z czasów kryzysu energetycznego
Podobne obawy pojawiają się w Hiszpanii. Organizacje transportowe zwracają uwagę, że cena oleju napędowego dla transportu zawodowego wzrosła w ciągu kilku dni o ponad 15 centów za litr. Federacja Fenadismer uważa, że podwyżki są częściowo spekulacyjne i następują jeszcze zanim realnie odczuwalne będą skutki konfliktu.
Organizacja apeluje o wprowadzenie nadzwyczajnych działań pomocowych podobnych do tych, które zastosowano po wybuchu wojny w Ukrainie w 2022 r. Wówczas wprowadzono m.in. dopłatę 20 centów do litra paliwa oraz bezpośrednie wsparcie finansowe dla firm transportowych.
Fenadismer przypomina również przewoźnikom o obowiązku stosowania klauzuli paliwowej w umowach transportowych.
W sytuacji wojny i skrajnej zmienności rynku stosowanie korekty paliwowej nie jest opcją handlową, lecz obowiązkiem prawnym i warunkiem przetrwania sektora” – podkreśla Carlos Folchi, prezes organizacji.
Węgry: bez podwyżek stawek transport może stracić rentowność
Na Węgrzech organizacje branżowe ostrzegają, że konflikt na Bliskim Wschodzie może zagrozić dostępności nawet 20–30 proc. globalnej produkcji ropy.
Cena ropy Brent wzrosła z około 56 dolarów za baryłkę w styczniu do ponad 80 dolarów, a według branży nie można wykluczyć wzrostu nawet do 100–120 dolarów. W efekcie w ciągu półtora tygodnia cena diesla na Węgrzech wzrosła o niemal 30 forintów, a dalsze podwyżki są bardzo prawdopodobne.
Według wyliczeń organizacji branżowych MKFE i NiT Hungary aby utrzymać stabilność sektora i łańcuchów dostaw konieczna jest natychmiastowa podwyżka stawek transportowych o co najmniej 10–12 proc. Sytuacja branży jest tym trudniejsza, że – jak wskazują organizacje – rentowność sektora pozostaje bliska zeru lub ujemna już trzeci rok z rzędu.
Zakłócenia w globalnym transporcie i handlu
Konflikt na Bliskim Wschodzie wpływa także na transport morski i globalne łańcuchy dostaw. Szczególne znaczenie ma sytuacja w cieśninie Ormuz – jednym z najważniejszych szlaków energetycznych świata. Codziennie przepływa tam około 20 mln baryłek ropy, czyli blisko jedna piąta światowej konsumpcji oraz ponad jedna czwarta globalnego handlu ropą transportowaną drogą morską.
W związku z napiętą sytuacją część armatorów zdecydowała się na nadzwyczajne środki. Niektóre statki zostały zatrzymane w regionie, a nowe rezerwacje transportów do części portów Bliskiego Wschodu zostały wstrzymane. Część przewozów kierowana jest alternatywną trasą wokół Przylądka Dobrej Nadziei, co wydłuża podróż nawet o 10–15 dni i zwiększa zużycie paliwa. Skutkiem są opóźnienia w dostawach oraz wzrost kosztów transportu.
Dodatkowo składki ubezpieczeń wojennych dla statków pływających w regionie wzrosły o około 50 proc., szczególnie w przypadku jednostek zawijających do portów izraelskich.
Transport w Europie znów wrażliwy na geopolitykę
Obecne wydarzenia pokazują, jak silnie europejski transport pozostaje uzależniony od globalnych napięć geopolitycznych. Rosnące ceny paliw, wydłużające się trasy transportowe i niepewność na rynku energii mogą w najbliższych tygodniach jeszcze bardziej obciążyć przewoźników.
Dla wielu firm oznacza to konieczność podnoszenia stawek transportowych, renegocjowania umów z klientami lub ograniczania działalności. Jednocześnie branża coraz głośniej domaga się reakcji rządów, aby uniknąć scenariusza, w którym kryzys energetyczny przełoży się na destabilizację europejskich łańcuchów dostaw.















