Problem polega na tym, że choć kontrole są surowe, nie obejmują wszystkich uczestników rynku w równym stopniu, co budzi coraz większe kontrowersje w branży transportowej.
Ponad 41 tys. mandatów od startu systemu
CJIB (Centraal Justitieel Incassobureau, czyli Centralna Agencja ds. Pobierania Grzywien w Niderlandach) opublikowała statystyki dotyczące kar nakładanych od 1 lipca 2025 r. za wjazd do stref zeroemisyjnych pojazdami objętymi zakazem. Łączna liczba mandatów wyniosła już prawie 41 tys. i nadal rośnie.
W Niderlandach powstało 18 stref zeroemisyjnych, a w planach jest uruchomienie kolejnych 10. Zakaz obejmuje pojazdy użytkowe z silnikami spalinowymi, chyba że przewoźnik posiada specjalne zezwolenie. Regulacje dotyczą zarówno lekkich dostawczaków do 3,5 t, jak i ciężkich samochodów ciężarowych, z wyjątkami m.in. dla części przewozów ADR, transportów ponadnormatywnych czy wybranych typów pojazdów specjalnych.
Miliony euro wpływów z kar
Wysokość sankcji wynosi 120 euro dla pojazdów dostawczych oraz 310 euro dla pojazdów powyżej 3,5 t, co przełożyło się już na około 5 milionów euro wpływów do budżetu.
Jednocześnie w statystykach widać spadek liczby wykroczeń, co może świadczyć o stopniowym dostosowywaniu się rynku do nowych regulacji. Wprowadzenie restrykcyjnych stref przyczyniło się też do dynamicznego rozwoju rynku elektrycznych ciężarówek, który należy obecnie do najszybciej rosnących w Europie.
Luka w egzekwowaniu przepisów
Najbardziej kontrowersyjny pozostaje fakt, że system kar nie obejmuje pojazdów z zagranicznymi tablicami rejestracyjnymi. Oznacza to, że choć pojazdy z innych krajów mogą być rejestrowane przez system, w praktyce nie otrzymują mandatów.
W ocenie części rynku prowadzi to do nierównego traktowania przewoźników i może rodzić konsekwencje prawne, ponieważ krajowi operatorzy ponoszą pełne koszty egzekwowania przepisów, podczas gdy zagraniczni konkurenci pozostają poza systemem sankcji.














