Suma kar za naruszenia ustawy może wynieść nawet 30 tysięcy złotych informuje gazeta. Nałożenie takiej samej kary na małego i dużego przedsiębiorcę może mieć poważniejsze skutki dla tego pierwszego – zauważyli posłowie.
Jak to będzie wyglądać?
Suma kar będzie uzależniona od ilości zatrudnionych. I tak firma zatrudniająca nie więcej niż 10 osób zapłaci maksymalnie 15 tysięcy złotych z sumy kar będących wynikiem kontroli w przedsiębiorstwie. W większej firmie, zatrudniającej pomiędzy 10 a 50 kierowców, suma takich kar nie będzie mogła przekroczyć 20 tysięcy. Przedsiębiorstwa, dla których jeździ nie większa liczba niż 250 kierowców sumaryczne kary będą mogły wynieść do 25 tysięcy złotych. Najwięksi zapłacą najwięcej – oznacza to, że firma dla której jeździ więcej niż 250 kierowców i u której wykryje się rażące łamanie ustawy, może sumarycznie zapłacić nawet 30 tysięcy kary. Najwyższe kary zapłacą spedytorzy – suma kar może wynieść nawet 40 tysięcy.
Wszystko wskazuje też na to, że karą może zostać obciążony każdy – również pracownik biurowy – jeśli tylko znajdą się na to dowody. Czy jest to rzeczywisty ratunek czy zapowiedź "nalotów" inspektorów na firmy? Ci ostatni sami wskazują na fakt częstego oszukiwania prawa.
Obecnie firma, która na przykład nie stosuje wykresówek, zamyka się, gdy tylko dowie się, że ma przyjść do niej kontrola. W tym momencie Inspekcja Transportu Drogowego ma związane ręce, gdyż nie można już takiego przedsiębiorcy skontrolować – powiedział, na łamach Gazety Prawnej, Maciej Wroński, dyrektor Biura Prawnego w Ogólnopolskim Związku Pracodawców Transportu Drogowego.
Autor: Bogumił Paszkiewicz









