Nowe fotoradary działają niezgodne z prawem

Odsłuchaj artykuł

Ten artykuł przeczytasz w 2 minuty

 
Montaż pierwszej serii fotoradarów rozpoczął się 14 sierpnia zeszłego roku. Od października działa system CANARD. Takie rozwiązanie to ewenement na skalę światową. Okazuje się jednak, że nie funkcjonuje właściwie. Najprawdopodobniej do sądów zaczną wkrótce napływać wnioski o odszkodoawnia od kierowców, którzy zostali ukarani mandatami – jak się okazuje bezprawnie. 
 
Zdaniem Jarosława Teterycza, eksperta w zakresie urządzeń mierzących prędkość i biegłego eksperta sądowego z zakresu pomiaru prędkości, za powstanie systemu były odpowiedzialne osoby nie mające pojęcia o działaniu urządzeń pomiarowych i obowiązujących w kraju przepisach. Teterycz przewiduje upadek systemu z powodu "niemożliwych do wstecznego naprawienia wad prawnych". 
 
Według eksperta przetargi nie były poprzedzone żadną analizą stanu prawnego w dziedzinie metrologii. Wpłynęło to na narzucenie takich warunków technicznych, które skutkowały niezgodnością systemu z regulacjami metrologicznymi.
 
Wobec zastosowania takich kryteriów, narzucono wykorzystanie urządzeń pośredniczących, które miały pełnić funkcję łącznika pomiędzy fotoradarami a centralną bazą. Najprawdopodobniej nikt w GITD nie zdawał sobie sprawy, że taka hybryda z punktu widzenia prawa jest niedopuszczalna. 
 
Część urządzeń dostarczonych ITD została zmodyfikowana do tego stopnia, że nie spełnia wymogów tzw. zatwierdzenia typu, homologacji. Kierowcy ukarani mandatami na podstawie wykonanych przez nie pomiarów będą mogli ubiegać się o odszkodowania. 
 
Część urządzeń posiada tzw. wadę prawną. Pozwala to na dalsze podejrzenia, iż żadne wykonane przez nie pomiary nie są dowodem wykroczeń. Lawina roszczeń o odszkodowania względem Skarbu Państwa nadciąga.  
 
źródło: motoryzacja.interia.pl

Autor: Bogumił Paszkiewicz

Zobacz również