REKLAMA
Czas na transport #46

Fot. Polisen / Facebook

Ostrzeżenie zamiast 50 tys. koron sankcji. Nowe zasady już działają

Odsłuchaj artykuł

Ten artykuł przeczytasz w 4 minuty

Szwedzki przewoźnik uniknął sankcji finansowej przekraczającej 50 tys. koron szwedzkich, choć w jego firmie stwierdzono 20 naruszeń przepisów o czasie jazdy i tachografach. Zamiast kary administracyjnej otrzymał ostrzeżenie. To jeden z pierwszych przypadków zastosowania nowych zasad egzekwowania przepisów, które obowiązują w Szwecji od 1 stycznia 2026 r.

Za tym tekstem stoi człowiek - nie sztuczna inteligencja. To materiał przygotowany w całości przez redaktora, z wykorzystaniem jego wiedzy i doświadczenia.

Zmiana nie oznacza złagodzenia prawa, lecz nowe podejście do jego stosowania. Zamiast automatycznej kary finansowej urząd może – w określonych sytuacjach – poprzestać na ostrzeżeniu, jeśli uzna, że jest ono adekwatne do wagi naruszeń i okoliczności sprawy.

20 naruszeń i ponad 50 tys. koron kary

Sprawa dotyczy niewielkiej firmy transportowej z regionu Västmanland. Kontrola przedsiębiorstwa została przeprowadzona zimą 2024/2025 r. W jej trakcie stwierdzono łącznie 20 naruszeń przepisów dotyczących czasu jazdy i obsługi tachografów donosi szwedzki portal trailer.se.

Wśród uchybień znalazły się między innymi brak danych z karty kierowcy za cztery dni oraz pięć przypadków prowadzenia pojazdu z niesprawdzonym tachografem. Kontroler wskazał również na inne nieprawidłowości, w tym błędną obsługę karty kierowcy i przełączników czy brak wskazania kraju rozpoczęcia lub zakończenia pracy.

Łączna wartość sankcji administracyjnej mogła przekroczyć 50 tys. koron szwedzkich (ok. 20 tys. zł). Mimo to Transportstyrelsen (szwedzka inspekcja transportu) uznał, że w tej sprawie wystarczającą reakcją będzie ostrzeżenie, a nie kara finansowa. Decyzja stała się prawomocna.

Według urzędu jest to jedno z pierwszych rozstrzygnięć wydanych w oparciu o nowe przepisy.

Od 1 stycznia 2026 r. nowe zasady egzekwowania

Zmiana obowiązuje od początku 2026 r. i dotyczy sposobu egzekwowania przepisów o czasie jazdy, odpoczynku oraz tachografach. Organ nadzorczy może teraz ocenić, czy w danym przypadku zasadna jest kara pieniężna, czy wystarczające będzie ostrzeżenie.

Nowe podejście jest odpowiedzią na wieloletnie zastrzeżenia branży transportowej, która wskazywała, że dotychczasowy system był zbyt automatyczny i nie zawsze uwzględniał skalę naruszeń ani ich kontekst.

Celem zmian jest umożliwienie przedsiębiorcom realnego zrozumienia popełnionych błędów oraz wdrożenia działań naprawczych, zamiast natychmiastowego obciążenia finansowego.

Ostrzeżenie to nie brak konsekwencji

Choć decyzja o odstąpieniu od sankcji finansowej może być postrzegana jako złagodzenie podejścia, urząd podkreśla, że ostrzeżenie również ma charakter administracyjny i niesie konsekwencje.

Może ono zostać wydane w odniesieniu do pojedynczego naruszenia, grupy naruszeń lub jako wynik całego postępowania kontrolnego. Co istotne, ostrzeżenie wpływa na wskaźnik ryzyka przedsiębiorstwa, który jest wykorzystywany w Unii Europejskiej oraz Europejskim Obszarze Gospodarczym do typowania firm do kontroli.

Wyższy poziom ryzyka oznacza większe prawdopodobieństwo kolejnych inspekcji.

Kontrole mogą potrwać dłużej

Wdrożenie nowych zasad oznacza również zmianę praktyki kontrolnej. Każde naruszenie musi zostać ocenione indywidualnie pod kątem jego wagi oraz okoliczności. To z kolei może wydłużyć postępowania, przynajmniej w początkowym okresie obowiązywania nowych regulacji.

Według urzędu jest to element budowania jednolitego standardu stosowania przepisów, który w dłuższej perspektywie ma przynieść większą przejrzystość i przewidywalność dla przedsiębiorców.

Przepisy pozostają bez zmian

Warto podkreślić, że zmodyfikowano wyłącznie sposób egzekwowania przepisów, a nie same regulacje. Unijne normy dotyczące czasu jazdy, odpoczynku i tachografów nadal obowiązują w niezmienionym kształcie i mają na celu poprawę bezpieczeństwa ruchu drogowego, ochronę warunków pracy kierowców oraz zapewnienie uczciwej konkurencji.

Szwedzki przykład pokazuje jednak, że administracja może próbować równoważyć cele bezpieczeństwa z realiami funkcjonowania firm transportowych. Dla przewoźników to sygnał, że nawet przy stwierdzonych naruszeniach możliwa jest bardziej proporcjonalna reakcja organu – pod warunkiem że skala uchybień i okoliczności sprawy na to pozwalają.

 

Tagi:

Zobacz również