Uwagę inspektorów zwrócił sposób poruszania się pojazdu. Jak na taki mały pojazd poruszał się on bardzo „ociężale”. Na podstawie okazanego do kontroli dowodu rejestracyjnego ustalono, że dopuszczalna masa całkowita kontrolowanego pojazdu wynosi 7490 kg, a masa własna 5500 kg. Oznacza to, że pojazdem tym można przewozić ładunek o maksymalnej masie 1990 kg. Pojazdem przewożono blacho dachówkę z Zamościa. Z uwagi na uzasadnione podejrzenie przekroczenia dopuszczalnych parametrów poddano go kontroli masy rzeczywistej i nacisków osi. Jakież było zaskoczenie kontrolujących kiedy wyniki ważenia wykazały, że rzeczywista masa pojazdu wynosi blisko 17000 kg a nacisk osi napędowej blisko 11 ton. Rzeczywista masa pojazdu przekroczyła 2,5 krotnie dopuszczalną masą całkowitą pojazdu. Nie trzeba wielkiej wyobraźni aby stwierdzić, że tak przeładowany samochód staje się ogromnym zagrożeniem w ruchu drogowym. Głupotą i brakiem wyobraźni wykazał się w tym przypadku nie tylko kierowca dokonujący przewozu ale również załadowca, który świadomie dokonał sprzedaży i załadunku wyrobów blaszanych w ilości znacznie przekraczającej dopuszczalną ładowność pojazdu. Czyżby załadowca kierował się zasadą, sprzedać jak najwięcej, załadować i za bramę a potem to już nie nasza sprawa. Otóż nie Panie załadowco, przepisy Pana obowiązują na równi z przewoźnikiem. Inspekcja Transportu Drogowego na pewno „nagrodzi” Pana beztroskę i brak wyobraźni.
źródło: witd.lublin.pl
Autor: Bogumił Paszkiewicz









