Gdy zniesiono ograniczenia na wwóz paliwa, liczba aut osobowych na granicy polsko-białoruskiej wzrosła aż dwukrotnie. Niestety, ma to swoją cenę. Na przejściach granicznych między Polską i Białorusią tworzą się ogromne zatory drogowe.
Niespodziewany napływ pojazdów miał miejsce po tym, gdy zniesiono ograniczenie na przewóz paliwa. Wcześniej można było jeździć raz na 8 dni. Zmiana wywołała skokowy wzrost liczby pojazdów, które przejeżdżają przez granicę polsko-białoruską: z 2350 do aż 4,5 tys. pojazdów na dobę! To oznacza, że aut na granicy jest obecnie prawie dwa razy więcej niż do tej pory.
Ograniczenie obowiązywało przez 5 lat, znacznie utrudniając życie mieszkańcom terenów przygranicznych. Wpływało także na intensywność małego ruchu. Dlatego władze zdecydowały się je znieść od 1 września br.
Obecnie sytuacja na granicach jest już opanowana. Ale chaos, który niedawno zapanował na przejściu Warszawski Most i Brest, wyraźnie pokazuje, jak bardzo służby nie były przygotowane do zmian.
Na przejściu granicznym Brest 7 września br. powstały ogromne zatory, złożone głównie z aut osobowych. Po stronie polskiej rozpoczął się remont mostu, w związku z czym Polacy wstrzymali ruch na cztery godziny. To wystarczyło, aby kompletnie zakorować granicę: przez dłuższy czas służby celne nie mogły sobie poradzić z potokiem kierowców.
fot. Szajci, Wikipedia/ CC BY-SA 4.0.









