Na dziennikarzach wrażenie zrobiło to, że jedzie się szybko, bezpiecznie i wygodnie. Rozwiewają także obawy co do charakterystycznego dla starych betonowych autostrad w Niemczech efektu "przeskakiwania" po płytach. Na trasie łączenia są właściwie nieodczuwalne, zatem jedzie się gładko i równo.
Trasę w 80 procentach przecinają lasy, co z pewnością nie znuży jadących. Jest jednak minus tej sytuacji – na zacienionych odcinkach, nawet w porze południowej, wciąż utrzymuje się szron.
Autostrada ma już gotowe miejsca obsługi podróżnych – nowoczesne toalety i parkingi. Z kolei stacje paliw i restauracje uruchomione zostaną wiosną. Napełnijmy zatem baki przed wjazdem na A2. Jest to o tyle ważne, iż póki co nie ma wielu opcji zjazdu z autostrady (za węzłem w Nowym Tomyślu można zjechać w Trzcielu, potem jest już tylko blisko 60-kilometrowy odcinek do Torzymia bez żadnego zjazdu).
Bramki do poboru opłat znajdują się w Rzepinie, ok. 20 km przed granicą. Póki co kierowcy mogą jeździć za darmo, ale należy pamiętać, że za pół roku będzie to jedyne miejsce na całej trasie, gdzie trzeba uiścić opłatę. Inne punkty poboru umieszczone zostały na zjazdach z węzłów. Przyjemność jazdy całym odcinkiem wyniesie nas 20 zł.
W oficjalnym otwarciu autostrady uczestniczyć dziś będzie 600 gości – m.in prezydent RP. Sporo będzie także urzędników z Niemiec, a na ich czele premier Brandenburgii Matthias Platzeck oraz sekretarz stanu w Ministerstwie Transportu Rainer Bomba.
Autor: Łukasz Majcher











