Od 1 stycznia, dostosowując się do wymogów UE, rząd podniósł o 16 gr podatki (akcyzę i opłatę paliwową) doliczane do ceny litra oleju napędowego.
Dodatkowo podwyżka akcyzy zbiegła się z zawirowaniami na światowym rynku ropy – na giełdach w górę poszła cena ropy naftowej z powodu napięć wokół Iranu i groźby blokady cieśniny Ormuz.
Zdaniem analityków, choć rzeczywiście cena oleju napędowego podskoczyła gwałtownie i na kilku stacjach w kraju nawet nieznacznie przekroczyła barierę 6 zł za litr, to na razie nie ma powodu do paniki.
Alarmem jednak zareagował np. prezydent Rzeszowa Tadeusz Ferenc, który w liście protestacyjnym do prezesa Orlenu zarzuca koncernowi, że ten sztucznie kreuje ceny paliw, uniemożliwiając wejście na rynek konkurencji. Prezydenta Rzeszowa popierają politycy w całym kraju ze wszystkich opcji.
Tadeusz Ferenc twierdzi, że wprowadzone w ostatnim czasie podwyżki cen paliwa w hurcie nie mają ekonomicznego uzasadnienia, a są "jedynie wynikiem zmonopolizowanej struktury tego rynku".
Więcej na temat galopujących cen paliw we wtorkowym wydaniu „Gazety Wyborczej”.
Źródło: www.e-petrol.pl
Autor: Łukasz Majcher








