Dolnośląscy policjanci zatrzymali na autostradzie A4 kierowcę ciężarówki, który siadł za kółko mając solidnie “w czubie”. Był tak upojony alkoholem, że pytany przez mundurowych o to, gdzie aktualnie przebywa, nie potrafił odpowiedzieć. Na szczęście wcześniej nie zdążył spowodować groźnego wypadku.
Do zatrzymania doszło 10 października br., czyli w miniony poniedziałek. Policjanci patrolujący wrocławskie drogi dostali zgłoszenie, że jedną z ciężarówek jadących autostradą A4 w kierunku granicy polsko-niemieckiej prawdopodobnie prowadzi mocno pijany kierowca.
Mundurowi zatrzymali wskazaną ciężarówkę niedaleko Kątów Wrocławskich. Jak podają dolnośląscy policjanci, od pierwszej chwili interwencji nie było wątpliwości, że kierowca musiał sporo wypić zanim wsiadł za kółko.
Po zatrzymaniu, policjanci wyczuli od kierującego silną woń alkoholu. Z mężczyzną trudno było też się porozumieć. Przeprowadzone badanie stanu trzeźwości wykazało u zatrzymanego blisko 2,3 promila alkoholu w organizmie. Mężczyzna w takim stanie prowadził autostradą ciągnik siodłowy z naczepą o łącznej masie 25 ton. Zatrzymany nie potrafił logicznie określić, gdzie się znajduje i choć przewoził ładunek, twierdził, że naczepa jest pusta – opisują policjanci.
Sprawa mogła się skończyć tylko w jeden sposób: pijany kierowca stracił prawo jazdy i został przewieziony do aresztu, a jego ciężarówka została odholowana na parking. A to dopiero początek kłopotów zatrzymanego, którym okazał się być 43-latek z Mazowsza. Teraz zajmie się nim sąd, który może wlepić mu karę więzienia, a co najmniej wysoki mandat i zakaz kierowania pojazdami.
fot. dolnoslaska.policja.gov.pl.











