Publicystka zauważa, że niemiecki rząd bynajmniej nie myślał o interesie Polaków. Wprowadzając takie rozwiązanie, miał na uwadze rodzime firmy transportowe. Obecnie polskie przedsiębiorstwa stanowią bowiem dużą konkurencję dla firm niemieckich. Efektem wyrównania płac byłyby nie podwyżki dla polskich pracowników, ale bezrobocie sporej części z nich – polskich przedsiębiorców nie będzie bowiem stać na opłacenie pracowników.
Solska zgadza się z postulatem wyrównywania zarobków w obu krajach, jednak posunięcie ze strony Niemiec jej zdaniem temu nie służy. Dlaczego? Różnice między zarobkami w Polsce i Niemczech biorą się nie z chciwości właścicieli polskich firm, ale z ich słabej pozycji na globalnym rynku. Polskie firmy są o wiele mniejsze niż zachodnie. Zatrudniają przeciętnie po trzy osoby, podczas gdy niemieckie – po dwanaście. Polscy pracownicy rzadko mogą też liczyć na szkolenia zwiększające ich kompetencje. Co więcej, firmy rzadko mają jakąkolwiek strategię rozwoju. Równie rzadko liczą się zagranicą.
Dlatego żądanie Niemców nie powinno zdaniem Solskiej cieszyć polskich związkowców. Biorąc pod uwagę złożoność problemu – najprostsze rozwiązanie nie zawsze jest najlepsze.
W piątek Niemcy wycofali się z zapisu mówiącego o opłacie minimalnej dotyczącej tranzytu towarów przez swój kraj. Pozostałe zapisy pozostały obowiązujące.
Autor: Bartłomiej Nowak









