W obecnych czasach trudno sobie wyobrazić podróż samochodem w odległe tereny bez nawigacji satelitarnej. Jest to wygodna i bardzo przejrzysta opcja pomocy kierowcom – nie trzeba wtedy wertować map i atlasów, na skrzyżowaniu nie mamy problemu z wybraniem odpowiedniego pasa. Ot, cały urok technologii.
Okazuje się jednak, że w pewnym sensie urządzenia te szpiegują nasze ruchy. Firma TomTom, producent popularnych zestawów nawigacji samochodowych, potwierdziła niedawno, że dane zbierane przez ich urządzenia przekazywane są lokalnym władzom i policji, a co ciekawe, wszystko rozgrywa się zgodnie z prawem.
Co prawda nawigacje nie wysyłają własnego sygnału, a jedynie odbierają go z satelitów, ale dane o trasach i prędkościach, z jakimi się przemieszczaliśmy, zapisywane są w pamięci. Nie dziwi już zatem fakt, że w trakcie uruchamiania urządzenia pyta nas ono o zgodę na przetwarzanie danych osobowych. Jeżeli się zgadzamy, informacje dotyczące naszych podróży wysłane zostaną do serwera firmy. Te mogą być również zbierane w czasie rzeczywistym, np. w trakcie korzystania z funkcji umożliwiającej omijanie korków (wówczas urządzenie korzysta również z sygnału GSM).
Przedstawiciele firmy zapewniają, że dane dostarczane władzom są anonimowe i pozwalają jedynie na usprawnienie ruchu drogowego np. poprzez informowanie o najbardziej zatłoczonych punktach na szosie. Sprawa ta jednak nie jest tak oczywista dla holenderskich kierowców, którzy czują się inwigilowani. TomTom natomiast nie ukrywa dumy ze swojego wkładu w zwiększenie drogowego bezpieczeństwa i rozładowanie korków.
Autor: Łukasz Majcher















