Za najpoważniejsze wykroczenia drogowe grozić będzie dwukrotny wzrost mandatów a nawet odebranie prawa jazdy na określony czas. Od 17 lat w Polsce kwoty mandatów nie zmieniły się, co zdaniem policji należy jak najpędzej zmienić. Wysokość kary powinna odstraszać kierowców od nieodpowiedzialnych zachowań na drodze.
Polskie mandaty są jedymi z najtańszych w Europie. Należy jednak także pamiętać, iż nasze drogi są jedymi z najniebezpieczniejszych na kontynencie. Te dwa argumenty wykorzystała Komenda Główna Polciji proponując ministrowi spraw wewnętrznych podwyższenie mandatów. Funkcjonaraiusze dodają też przykłady z Estonii, Litwy, Słowacji, Słowenii czy Węgier, gdzie po zaostrzeniu kar dla kierowców liczba wypadków miałaby spaść o ponad 30 proc.
Głowa policji uważa, że kary są nieadekwatnie niskie do dzisiejszych realiów zarobkowych. Kiedy w 1995 roku ustalano kwoty mandatów średnia płaca była pięciokrotnie niższa niż obecnie. Stąd śmiały postulat by podnieść kary za najpoważniejsze przewinienia; przekraczanie prędkości, niewłaściwe wyprzedzanie, niestosowanie się do sygnalizacji świetlnej czy nieustępowanie pierwszeństwa pieszym i rowerzystom.
Jak jest rzeczywiście ze stosunkiem dochodów Polaków do stawek kar jakie płacimy za wykroczenia? Kwoty mandatów są rzeczywiście niskie, jednak średnie płace nie należą wcale do wysokich na tle Europy. Najmniej dotkliwy okazuje się być w Polsce mandat za prędkość. Pozostałe wykroczenia, biorąc pod uwagę dochody Polaków, kosztują jednak znacznie więcej aniżeli twierdzą policjanci. Grzywny za nierespektowanie wskazań sygnalizacji świetlnej czy nieprawidłowe wyprzedzanie są jednymi z najwyższych.
Jeśli nie pieniądze to utrata prawa jazdy na pewien czas – taką karę policja chce wymierzać na kierowcach, którzy w sposób rażący naruszą prędkość. Dla porównania w Belgii kierowca ma zatrzymywane prawo jazdy, jeśli przekroczy dozwoloną prędkość o 41 km/h. W Portugalii natomiast już za przekroczenie o 20 km/h można stracić uprawnienia przynajmniej na miesiąc.
Wysokie stawki mandatów to jednak nie wszystko. Inspekcja Transportu Drogowego domaga się wprowadzenia kar sięgających 1600 zł, a w przypadku opóźnień z wpłatą należności nawet 3200 zł, dla wykroczeń zarejestrowanych przez fotoradary.
Specjaliści od ruchu drogowego mają jednak podzielone zdania co do słuszności proponowanych zmian. "Na poprawę bezpieczeństwa wpływa wiele czynników. Wysokość mandatów ma akurat znikome znaczenie, a podniesieniu kwot nic nie zmieni" – uważa Rafał Matuszak ze stowarzyszenia KIEROWCA.PL. Argumentem przeciw wysokim mandatom jest też fakt, iż zapomina się o limicie punktów karnych. Jak twierdzi Tomasz Matuszewski z WORD w Warszawie: "Wyższe mandaty są potrzebne, jednak nawet grzywna w wysokości 1000 zł nie przestraszy zamożnego kierowcy, jeśli ten nie otrzyma punktów karnych, co w konsekwencji może doprowadzić do utraty prawa jazdy". Punkty karne stają się coraz mniej dotkliwą karą. Policja stawia najwyraźniej na pieniądze.
Ostateczną decyzję co do nowych kar dla piratów drogowych ma podjąć minister na przełomie listopada i grudnia. By jednak doszło do zaostrzenia prawa, najpierw musi powstać projekt ustawy, który po akceptacji rządu trafi do parlamentu.
źródło: interia.pl
Autor: Bogumił Paszkiewicz









