Polski przemysł skończył rok pod kreską. Zobacz, czego się spodziewać w 2023 roku i jak to wpłynie na transport

Indeks PMI dla polskiego przemysłu nieznacznie wzrósł w grudniu pozostając jednak wyraźnie poniżej neutralnego progu. Podobnie wygląda sytuacja w strefie euro. Eksperci i analitycy nie pozostawiają jednak złudzeń - 2023 r. nie będzie łatwy dla globalnej gospodarki, a europejskiej w szczególności.

Polski przemysł skończył rok pod kreską. Zobacz, czego się spodziewać w 2023 roku i jak to wpłynie na transport
Fot. Volvo Trucks

Indeks PMI dla polskiego przemysłu osiągnął w ostatnim miesiącu roku poziom 45,6 pkt. Stanowiło to zauważalny wzrost z 43,4 pkt. odnotowanych w listopadzie. Co istotne, wskaźnik przebil poziom 44 pkt. oznaczający stagnację. Co więcej, grudniowy wynik był najlepszym od maja.

Niemniej jednak, owe 45,6 pkt. to nadal wyraźnie poniżej neutralnego progu 50 pkt. Co więcej, grudzień był ósmym miesiącem z rzędu, kiedy indeks znalazł się poniżej tej granicy.

W ostatnim miesiącu roku ponownie spadły produkcja i nowe zamówienia. Ta pierwsza – ósmy miesiąc z rzędu, a zamówienia nawet dziesiąty. Tendencję spadkową kontynuują także zamówienia eksportowe, co nie jest dobrym sygnałem dla przewoźników jeżdżących na trasach międzynarodowych.

Mniejsza produkcja i liczba zamówień przełożyły się na redukowanie przez producentów miejsc pracy oraz ograniczanie aktywności zakupowej przedsiębiorstw produkcyjnych. To z kolei doprowadziło do redukcji zapasów a także zmniejszyło presję na dostawców.

Dobre wiadomości pojawiły się za to w sferze cen. Pomimo nadal wysokiego poziomu inflacji jej tempo wyraźnie hamuje. Koszty produkcji wzrosły najwolniej od dwóch i pół roku, a ceny wyrobów gotowych podwyższyły się najwolniej od początku 2021 r.

Paul Smith, ekonomista firmy S&P Global Market Intelligence opracowującej indeks, twierdzi, iż zwiększa to nadzieję, iż „najbardziej dotkliwe załamanie koniunktury jest już za nami”.

Zdanie to zdaje się podzielać wielu producentów. Jeśli chodzi o ich oczekiwania odnośnie nowego roku, to są one umiarkowanie optymistyczne. Zwłaszcza w porównaniu do poprzednich miesięcy. Wiele firm nadal obawia się recesji i jej wpływu na sprzedaż, sporo ankietowanych jednak liczy na poprawę sytuacji i stabilizację warunków gospodarczych w nowym roku.

Niemcy mają mniej zamówień eksportowych

Podobnie jak w Polsce, wyhamowanie tempa spadku aktywności przemysłowej zaobserwowano także w Niemczech, u naszego najważniejszego partnera handlowego. Wskaźnik PMI wyniósł w grudniu za naszą zachodnią granicą 47,1 pkt. Było to o 0,9 pkt. więcej niż w listopadzie i najlepszym odczytem od trzech miesięcy.

Pozytywnym sygnałem jest fakt, iż tempo spadku aktywności produkcyjnej było najsłabsze od czerwca. Znacznie poprawiła się dostępność środków produkcji i czasu oczekiwania na dostawy, jednak zwrócić tu należy uwagę, iż w dużej mierze wynika to z mniejszej aktywności zakupowej niemieckich (i nie tylko) producentów.

Z drugiej jednak strony, mimo wyhamowania tempa spadku produkcji, dziewiąty miesiąc z rzędu zmniejszyła się liczba nowych zamówień i, co więcej, obniżka jest szybsza niż w przypadku produkcji. Cierpią szczególnie przedsiębiorstwa produkujące na eksport – popyt na niemieckie towary spadł zarówno w Europie jak i w Chinach.

Podobnie jak w Polsce osłabiła się aktywność zakupowa niemieckich producentów, co także oznacza mniej pracy dla przewoźników. Także tych polskich, którzy stanowią blisko 20 proc. wszystkich jeżdżących po niemieckich drogach.

Niemieccy producenci skończyli jednak 2022 rok z pewną dozą optymizmu. Nastroje na kolejne 12 miesięcy były najlepsze od marca. Jednak wysoki poziom inflacji, obawy przed gospodarczym spowolnieniem i wojna na Ukrainie nadal spędzają sen z powiek przedstawicieli sektora.

W strefie euro potrzebny renesans popytu

Jeśli zaś chodzi o nastroje sektora wytwórczego w strefie euro, to w grudniu nastąpiła nieznaczna poprawa indeksu. Wzrósł on do 47,8 pkt. (w listopadzie był na poziomie 47,1 pkt.). Wszystkie główne gospodarki strefy euro zanotowały odczyty poniżej neutralnego progu 50 pkt. Warto jednak podkreślić, iż w większości przypadków indeks znajdował się na najwyższym od kilku miesięcy poziomie.

Z tym, że analizując bliżej składowe indeksu PMI widać, iż jego poprawa w strefie euro wynikała w dużej mierze z poprawy subindeksu czasu dostaw. Jeśli chodzi o poziom produkcji i nowe zamówienia, a więc motor napędowy sektora przemysłowego – nadal znajdowały się na niskich poziomach.

Firmy przemysłowe z eurozony kończyły rok w optymistycznym nastawieniem na nadchodzące 12 miesięcy. Wynik dla strefy euro był najlepszy od siedmiu miesięcy.

Chris Williamson, chief business economist w S&P Global Market Intelligence, nie podziela jednak tego nastawienia. Wskazuje, iż nowe zamówienia w przemyśle strefy euro spadają szybciej niż poziom produkcji i jeśli nie nastąpi renesans popytu, to firmy zmuszone będą wygaszać moce produkcyjne.

„Przy ciemniejących perspektywach globalnej gospodarki i mając na uwadze wzrost stóp procentowych w strefie euro w grudniu, perspektywy dotyczące popytu raczej są ujemne” – powiedział Williamson.

Prognozy nie pozostawiają złudzeń

Również wiele instytucji nie podziela optymizmu unijnych producentów. Niedawno Kristalina Georgiewa, szefowa Międzynarodowego Funduszu Walutowego, powiedziała, iż rok 2023 będzie trudniejszy dla światowej gospodarki niż poprzedni. Jak Georgiewa wskazała, ze jest to nieuniknione z powodu spowolnienia we wszystkich trzech głównych regionach gospodarczych globu – Stanach Zjednoczonych, UE i Chinach.

Sam MFW prognozuje globalny wzrost na poziomie 2,7 proc. w 2023 r. Oznacza to spowolnienie ekspansji światowej gospodarki, która w 2022 r. wynieść miała 3,2 proc. Strefa euro, będąca głównym partnerem handlowym naszego kraju, ma rozwijać się znacznie wolniej niż globalna średnia, bo ledwie o 0,5 proc. Podobny poziom prognozowany jest dla Polski.

Bank inwestycyjny JP Morgan prognozuje globalny wzrost na poziomie 1,6 proc. Z tym, że złą wiadomością dla polskiego przemysłu jest to, iż w strefie euro wzrost ma być minimalny – bo ledwie 0,2 proc. Nieco lepiej powinno być w przypadku Stanów Zjednoczonych (1 proc.), natomiast siłą napędową globalnej gospodarki będą rynki wschodzące i Chiny.

Nieco bardziej optymistyczne prognozy ma inny bank inwestycyjny Morgan Stanley. Optymistyczne jednak dla globalnej gospodarki, a nie dla strefy euro. Ta pierwsza ma urosnąć o 2,2 proc. w 2023 r. (w porównaniu do 3 proc. w 2022 r.), jednak w eurozonie spodziewany jest spadek PKB o 0,5 proc.

Eksperci z Fitch Ratings obniżyli prognozy ekspansji globalnej gospodarki do 1,3 proc. z 1,7 proc. antycypowanych jeszcze we wrześniu. Strefa euro ma znaleźć się minimalnie ponad kreską.

Do tego chóru dołącza również Komisja Europejska, która zakłada, iż UE otrze się o recesję z symbolicznym wzrostem rzędu 0,3 proc. Dla naszego kraju prognozowany jest wynik 0,7 proc.

Mniej zleceń

Spowolnienie gospodarcze w strefie euro i w Europie oznacza wyhamowanie handlu międzynarodowego, co bezpośrednio przełoży się na liczbę zleceń dla przewoźników. Podobne skutki może mieć spadek aktywności sektora wytwórczego, zwłaszcza niemieckiego. Firmy transportowego muszą przygotować się na kolejne miesiące ze słabym popytem, zarówno w kraju jak i za granicą.

Najpopularniejsze