Najważniejsze informacje:
- Wyższy Sąd Sprawiedliwości Kraju Basków utrzymał rozstrzygnięcie, zgodnie z którym czas oczekiwania przy pojeździe należało uwzględnić przy rozliczeniu czasu pracy kierowcy.
- Tachograf wskazywał 711,15 godziny odpoczynku, jednak w części tych okresów kierowca pozostawał w pobliżu ciężarówki i oczekiwał na przydzielenie kolejnego przewozu.
- Na podstawie układu zbiorowego obowiązującego w Bizkai sąd pierwszej instancji ustalił, że kierowca przekroczył roczny wymiar pracy o 1 061,13 godziny.
- Przewoźnik ma zapłacić 17 105,42 euro za przekroczenie wymiaru czasu pracy, 1 309,08 euro diet oraz 1 504,74 euro odsetek, a także koszty postępowania odwoławczego.
- Sam zapis tachografu nie przesądza o kwalifikacji danego okresu na gruncie prawa pracy. Istotne są również faktyczne warunki, w jakich kierowca spędzał ten czas, oraz właściwe przepisy prawa i układu zbiorowego.
Sprawę opisał hiszpański dziennik „La Razón”, powołując się na wyrok nr 2177/2026 Wyższego Sądu Sprawiedliwości Kraju Basków z 6 października 2026 r.
Wyrok dotyczy kierowcy wykonującego transport krajowy w Hiszpanii. Pracownik domagał się zapłaty za nadgodziny oraz diety za okres od marca 2024 r. do stycznia 2025 r. Kluczowym punktem sporu było 711,15 godziny zarejestrowanych przez tachograf jako odpoczynek. Po odjęciu obowiązkowych okresów odpoczynku kierowca twierdził, że w pozostałym czasie faktycznie pozostawał do dyspozycji pracodawcy.
Tachograf wskazywał odpoczynek, kierowca nie mógł odejść
Z ustaleń sądu wynikało, że podczas spornych okresów kierowca oczekiwał na przydzielenie kolejnego przewozu i musiał pozostawać w pobliżu pojazdu. Pracodawca argumentował, że skoro kierowca nie wykonywał w tym czasie konkretnego zadania i nie prowadził ciężarówki, okres ten nie powinien być traktowany jako efektywny czas pracy.
Sąd przyjął jednak inną interpretację. Uznał, że sam sposób zapisania aktywności w tachografie nie może automatycznie przesądzać o kwalifikacji danego okresu. Znaczenie mają również rzeczywiste warunki, w jakich kierowca oczekiwał, oraz przepisy właściwego układu zbiorowego.
Przeszło 1 tys. godzin ponad roczny wymiar
Sprawą zajmował się Tribunal Superior de Justicia del País Vasco, czyli Wyższy Sąd Sprawiedliwości Kraju Basków. W wyroku nr 2177/2026 z 6 października 2026 r. sąd oddalił odwołanie pracodawcy.
W tej sprawie istotne znaczenie miał układ zbiorowy dla transportu drogowego w Bizkai. Jego art. 6 zalicza do efektywnego czasu pracy określone okresy bezczynności wynikające z charakteru pracy, w tym oczekiwanie do dyspozycji przedsiębiorstwa w jego obiektach lub przy pojeździe.
Po uwzględnieniu tych okresów sąd pierwszej instancji wyliczył, że kierowca przekroczył ustalony roczny wymiar pracy wynoszący 1 724 godziny o 1 061,13 godziny.
Przedsiębiorstwo zostało zobowiązane do zapłaty:
- 17 105,42 euro za przekroczenie wymiaru czasu pracy,
- 1 309,08 euro z tytułu diet,
- 1 504,74 euro odsetek za opóźnienie.
Sąd wyższej instancji utrzymał te kwoty w mocy i obciążył pracodawcę kosztami postępowania odwoławczego, w tym 900 euro plus VAT tytułem honorarium pełnomocnika.
Nie każdy postój oznacza nadgodziny
Wyrok nie oznacza, że każdy okres oznaczony w tachografie jako odpoczynek automatycznie powinien być traktowany jako czas pracy. Sąd oparł rozstrzygnięcie na konkretnych warunkach zatrudnienia kierowcy oraz na układzie zbiorowym obowiązującym w Bizkai. Inne układy zbiorowe mogą inaczej regulować czas oczekiwania, dyspozycyjności i obecności kierowcy.
Znaczenie miało przede wszystkim to, że pracownik nie mógł swobodnie dysponować swoim czasem i musiał pozostawać w pobliżu pojazdu, oczekując na kolejne zlecenie.
Orzeczenie nie zmienia przy tym zasad dotyczących czasu prowadzenia pojazdu i odpoczynku wynikających z przepisów o tachografach. Spór dotyczył sposobu rozliczenia czasu pracy kierowcy na gruncie prawa pracy i właściwego układu zbiorowego.
Ważny sygnał dla przewoźników
Sprawa jest ciekawym przykładem tego, że sam zapis aktywności w tachografie nie zawsze przesądza o kwalifikacji danego okresu na gruncie prawa pracy. W tym przypadku kluczowe znaczenie miały rzeczywiste warunki, w jakich kierowca spędzał czas oczekiwania, oraz postanowienia układu zbiorowego obowiązującego w Bizkai.
Dla przewoźnika kluczowe jest więc nie tylko to, co zostało zaznaczone w urządzeniu, ale także to, czy kierowca w danym czasie rzeczywiście mógł swobodnie odpoczywać, czy pozostawał do dyspozycji przedsiębiorstwa. W praktyce może to mieć znaczenie przy rozliczaniu oczekiwania na kolejne zlecenia, postojów między przewozami czy dłuższych okresów pozostawania przy pojeździe.
Wyrok nie jest jeszcze prawomocny. Pracodawcy przysługuje prawo do wniesienia skargi kasacyjnej w celu ujednolicenia orzecznictwa do hiszpańskiego Sądu Najwyższego.








