Najważniejsze informacje:
- Kierowca przejechał 2667 kilometrów w nieco ponad 48 godzin, spędzając za kierownicą ponad 31 godzin.
- Twierdził, że bus nie ma tachografu, ale funkcjonariusze znaleźli urządzenie zaklejone taśmą i ukryte przed wzrokiem.
- Policja nakazała 45-godzinną przerwę i pobrała 1000 euro zabezpieczenia. Przewoźnikowi grożą kolejne kary.
- Od 1 lipca 2026 r. unijne przepisy dotyczące tachografów i czasu jazdy obejmują również określone przewozy międzynarodowe busami o dopuszczalnej masie całkowitej powyżej 2,5 tony.
Do zatrzymania doszło w niedzielę 27 września 2026 r., około godziny 14.45, na autostradzie A1 przed węzłem Mahndorf w Bremie. Funkcjonariusze zatrzymali do rutynowej kontroli pojazd dostawczy z Serbii. Za kierownicą siedział 32-letni mężczyzna, który był w drodze z Portugalii do Danii.
Jak wynika z oficjalnego komunikatu policji w Bremie, kontrola czasu prowadzenia i odpoczynków szybko ujawniła nieprawidłowości. Najpierw kierowca przekonywał, że pojazd nie jest wyposażony w tachograf. Następnie okazało się, że urządzenie znajdowało się w kabinie, ale zostało zaklejone taśmą i ukryte.
Szef miał polecić prowadzenie odręcznych zapisów
Podczas kontroli kierowca oświadczył, że jego przełożony polecił mu ręczne dokumentowanie czasu jazdy. Policjanci postanowili jednak dokładniej sprawdzić pojazd.
Znaleźli zamontowany tachograf, a następnie zestawili zapisane w nim dane z dokumentacją przedstawioną przez kierowcę. Rozbieżności okazały się znaczne.
Według ustaleń funkcjonariuszy na odcinku z Portugalii do Bremy kierowca pokonał 2667 kilometrów w nieco ponad 48 godzin. Z danych urządzenia wynikało, że prowadził pojazd przez ponad 31 godzin, często przez wiele godzin bez jakiejkolwiek przerwy.
Policja nie podała, dlaczego tachograf został ukryty ani kto zdecydował o zaklejeniu urządzenia. Komunikat nie zawiera również informacji, że doszło do ingerencji w zapisane dane. Wiadomo natomiast, że to właśnie odczyt z tachografu pozwolił funkcjonariuszom zweryfikować przedstawione zapiski.
Przymusowy postój i 1000 euro zabezpieczenia
Kontrola zakończyła się zakazem dalszej jazdy i nakazem odbycia 45-godzinnej przerwy. Funkcjonariusze pobrali również 1000 euro tytułem zabezpieczenia finansowego. Nie należy mylić tej kwoty z ostateczną karą za stwierdzone naruszenia.
Sprawa została przekazana Federalnemu Urzędowi Logistyki i Mobilności (BALM), który będzie prowadził dalsze postępowanie. Według policji przedsiębiorcy grożą dodatkowe grzywny w wysokości kilku tysięcy euro. Ich ostateczna wysokość nie została jeszcze podana.
Niemieccy funkcjonariusze przypominają, że przepisy dotyczące czasu prowadzenia pojazdu i odpoczynków mają chronić nie tylko bezpieczeństwo na drogach, ale również samych kierowców przed nadmiernym obciążeniem pracą.
Tachografy w busach. Nowe obowiązki od lipca
Wrześniowe zatrzymanie wpisuje się w szerszy kontekst kontroli transportu lekkiego, choć nie można go automatycznie utożsamiać z egzekwowaniem nowych przepisów dotyczących busów o masie od 2,5 do 3,5 tony.
Od 1 lipca 2026 r. unijne regulacje rozszerzyły obowiązek stosowania inteligentnych tachografów drugiej generacji oraz przestrzegania norm czasu jazdy i odpoczynku na pojazdy i zespoły pojazdów o dopuszczalnej masie całkowitej powyżej 2,5 tony, wykorzystywane w objętym przepisami międzynarodowym przewozie rzeczy lub kabotażu. W przypadku pojazdów o masie powyżej 2,5 do 3,5 tony nie jest to jednak obowiązek dotyczący każdego rodzaju transportu.
Już w pierwszych dniach obowiązywania nowych przepisów niemieckie służby wykazały, że zamierzają je egzekwować. Jak informowaliśmy w lipcu, podczas akcji na autostradzie A7 w rejonie Kirchheim wykryto trzy busy bez wymaganych tachografów. Ich kierowcy zostali ukarani, a pojazdom zakazano dalszej jazdy do czasu usunięcia naruszeń.
Pod koniec lipca również w Polsce opisano kontrolę, podczas której dane z tachografu busa rumuńskiego przewoźnika ujawniły 16 godzin i 37 minut prowadzenia bez prawidłowego zakończenia dobowego okresu prowadzenia. Najdłuższy odcinek jazdy bez wymaganej przerwy trwał 6 godzin i 40 minut.
Warto przy tym zaznaczyć, że policja w Bremie nie podała dopuszczalnej masy całkowitej zatrzymanego busa ani szczegółowej podstawy prawnej oceny naruszeń. Pojazd pochodził ponadto z Serbii, a w odniesieniu do przewozów z udziałem państw trzecich znaczenie mogą mieć także przepisy umowy AETR. Nie ma więc podstaw, by przedstawiać wrześniową kontrolę jako bezpośredni przykład ukarania za naruszenie nowego obowiązku montażu inteligentnego tachografu w unijnych busach o masie od 2,5 do 3,5 tony.
Sam tachograf nie wystarczy. Dane muszą odpowiadać rzeczywistości
Dla przewoźników najistotniejszy jest inny aspekt tej sprawy: obecność tachografu w pojeździe nie chroni przed konsekwencjami naruszeń, jeżeli kierowca nie przestrzega norm, a przedstawiana dokumentacja nie zgadza się z rzeczywistym przebiegiem jazdy.
W unijnym systemie podstawowy dobowy limit prowadzenia wynosi 9 godzin, z możliwością wydłużenia do 10 godzin nie częściej niż dwa razy w tygodniu. Po 4,5 godziny prowadzenia wymagana jest co do zasady co najmniej 45-minutowa przerwa. Regularny odpoczynek dobowy wynosi przynajmniej 11 godzin, z przewidzianymi w przepisach wyjątkami i możliwościami skrócenia.
Przepisy te nie sprowadzają się zatem do obowiązku zakupu i montażu urządzenia. Tachograf ma przede wszystkim umożliwiać sprawdzenie, ile kierowca rzeczywiście prowadził, kiedy odpoczywał i czy jego aktywność została prawidłowo zarejestrowana.
Kontrola w Bremie pokazała, że nawet ukrycie urządzenia nie musi uniemożliwić odtworzenia przebiegu podróży. Funkcjonariusze dotarli do danych, porównali je z odręcznymi zapisami i przerwali dalszą jazdę.
Dla firm organizujących przewozy międzynarodowe to także przypomnienie, że odpowiedzialność za przestrzeganie norm nie kończy się na wydaniu kierowcy pojazdu. Planowanie tras i terminów dostaw musi uwzględniać wymagane przerwy oraz odpoczynki. W przeciwnym razie konsekwencją może być nie tylko kara finansowa, ale również przymusowy postój w trakcie realizacji zlecenia.









