Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Wczoraj przez Francję znowu przetoczyła się fala demonstracji związana z reformą emerytalna, którą chcą wprowadzić władze. Związki zawodowe, które są przeciwnikiem zmian zorganizowały manifestacje i pikiety w wielu miastach. Nie da się ukryć, że sektor transportowy mocno odczuł protesty we Francji, które co rusz dezorganizują normalne funkcjonowanie przewoźników. Fédération Nationale des Transports Routiers, organizacja zrzeszająca przedsiębiorców parających się transportem, oszacowała straty jakie spowodowały dla branży protesty w grudniu.

By dokładniej ocenić wpływ blokad i protestów na działalność firm transportowych, FNTR przeprowadził ankietę wśród swoich członków. W sondażu wzięło udział 826 firm. Wyniki pokazują, że francuska branża transportowa odczuła dotkliwie akcje polegające na blokadach dróg, portów, czy rafinerii. Wpływ społecznych protestów zaznaczył się we wszystkich regionach, choć nie wszędzie jednakowo mocno. Różnice widoczne były także w zależności od wielkości firmy. W segmencie dużych przedsiębiorstw zatrudniających ponad 250 pracowników skutki odczuło 75 proc. ankietowanych, w grupie firm zatrudniających mniej niż 10 pracowników – 47 proc.

Z kolei patrząc przez pryzmat spadku obrotów – bardziej ucierpiały małe firmy, zatrudniające mniej niż 10 pracowników, które odnotowały średni spadek obrotów o 19 proc. w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku. Duże firmy (ponad 250 pracowników) zmniejszyły obroty „tylko” o 10 proc. – czytamy w analizie FNTR.

FNTR podkreśla, że w sumie 60 proc. firm parających się transportem drogowym zostało dotkniętych przez protesty. W skutek tego straciły łącznie około 15 proc. obrotów w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku.

Blokady protestujących przełożyły się na dodatkowe koszty

Dla przewoźników występowanie blokad na drogach miało bardzo wymierne konsekwencje. Ciężarówki, które musiały omijać miejsca blokad, przejechały więcej kilometrów, co przełożyło się na większe zużycie paliwa, większą liczbę godzin nadliczbowych dla kierowców a niekiedy na więcej pustych przebiegów. Firmy transportowe musiały też ponosić koszty kar za spóźnione dostawy, a także dodatkowe naprawy, jeśli samochody zostały uszkodzone przez demonstrantów.

Z szacunków FNTR wynika, że ponad 80 proc. firm transportowych miało dodatkowe koszty wynikające z ruchów społecznych. W regionach takich jak Bretania i Burgundia-Franche-Comté, z ekstra wydatkami musiało się zmierzyć blisko 100 proc. przewoźników.

Stracony czas nie tylko w portach

Protesty we Francji uderzyły też w sektor multimodalny i portowy. Ten pierwszy miał problemy w szczególności z powodu poważnych blokad pociągów kontenerowych. Przedsiębiorstwa z tego sektora straciły średnio ponad jedną czwartą przychodów (26 proc.) i 18 dni prowadzenia działalności.

Dodatkowe koszty generowane przez tę sytuację najdotkliwiej uderzyły w małe firmy, którym sprzedaż spadła o 30 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim. Natomiast firmy działające przy obsłudze portów straciły średnio 12 dni działalności oraz 17 proc. obrotu.

FTR podsumowuje, że największym problemem, z jakim musieli sobie poradzić francuscy przewoźnicy w trakcie protestów był brak podawanych z odpowiednim wyprzedzeniem informacji o akcjach i blokadach. To spowodowało niemożność uwzględnienia utrudnień przy planowaniu tras i znalezienia alternatywnych rozwiązań ograniczających np. stracony czas.

Fot. Dockers LH/Twitter

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu