Mówiono o tym od co najmniej stu lat i wreszcie to, co do niedawna było jedynie elementem powieści science fiction stało się rzeczywistością: pierwszy komercyjny samochód latający. Choć jego rzeczywista dystrybucja rozpocznie się dopiero pod koniec 2018 roku, pojazd można już kupić – za najtańszy model przyjdzie nam zapłacić prawie 300 tys. euro.
Niestety, żeby móc używać latającego samochodu oprócz prawa jazdy potrzebna będzie licencja pilota. Trójkołowy pojazd osiągnie na drodze prędkość 170 km/h, a kiedy będzie to konieczne – samochód po prostu uniesie się nad ziemię.
Dla dyrektora firmy Pal-V, Roberta Dingemanse’a, fakt, że jego firma produkuje latające samochody jest „spełnieniem marzeń”. Pomysł na podobny wehikuł pojawił się w głowie Dingemanse’a już w 1999 roku. Potrzebne były jednak lata ciężkiej pracy i rozwiązanie bardzo skomplikowanych technicznych problemów, by zespołowi udało się stworzyć latający samochód, który spełnia wszystkie standardy bezpieczeństwa organów regulacyjnych na całym świecie.
Wehikuł może startować i lądować na wszystkich lotniskach i małych pasach startowych. Zaletą jest z pewnością fakt, że po wylądowaniu potrzeba jedynie pięciu minut na przygotowanie pojazdy do użytku po drodze.
W wynalezienie pojazdu włożono około trzydziestu milionów euro (ok. 130 mln złotych). Edycja pionierska pojazdu jest już prawie wyprzedana.
Wynalezienie latającego samochodu jest finansowane za pomocą kredytu na innowacje od holenderskiego ministerstwa spraw gospodarczych.
Foto: youtube.com / PAL- V












