Przeciętnie w pojeździe ciężarowym znajduje się od ok. 40 do 70 metrów kabli. Każdy elektryk wie, że w razie awarii szukanie rozwiązania w labiryncie przewodów nie zawsze jest takie łatwe. Inżynierowie Volvo Trucks postanowili zrobić absolutnie rewolucyjny krok i całkowicie pozbyć się przewodów.
Inżynierowie ze Szwecji chcą pozbyć się przewodów z ciężarówek z dwóch prostych przyczyn – z oszczędności i dla ochrony środowiska. Do produkcji 100 000 pojazdów ciężarowych Volvo potrzebuje prawie 5 000 kilometrów kabli, czyli 20 ton miedzi i 36 ton plastiku. Poza tym producent dzięki nowoczesnej technologii zaoszczędzi nie tylko na materiale, ale przede wszystkim na czasie.

Kable, które zasilają prądem klimatyzację, skrzynię biegów, światła, czy układ kierowniczy, zostaną zastąpione przez bezprzewodowe czujniki. Haferskans dodaje:
W fabryce kable są niewygodne w obsłudze, a ich prawidłowe podłączenie jest czasochłonne. Są one również wrażliwe na brud i rdzę oraz podatne na uszkodzenia. Zastąpienie przewodów czujnikami radiowymi pozwoli wyeliminować wszystkie potencjalne błędy okablowania i umożliwi szybszą diagnozę ewentualnych usterek. Dzięki temu rozwiązaniu pojazdy ciężarowe będą wracały do klientów o wiele szybciej niż do tej pory”.
Świat bez kabli?
Okazuje się, że inicjatywa Volvo Trucks to część większego projektu realizowanego obecnie w Europie o nazwie DEWI (Dependable Embedded Wireless Infrastructure), który promuje stosowanie systemów bezprzewodowych. W ramach tego projektu 58 partnerów z całego kontynentu pracuje nad wdrożeniem inteligentnych rozwiązań w przemyśle lotniczym i kosmicznym, produkcji samochodów, w budownictwie oraz kolei.
Foto: volvogroup.se










