KORONAWIRUS

Poinformuj nas o utrudnieniach

Forum Transportu Drogowego zrzeszające 39 związków przewoźników drogowych planuje wystąpić do rządu o zwrot różnicy pomiędzy akcyzą płaconą i minimalną. 

W naszej branży dzieje się coraz gorzej i chcemy przygotować prawne narzędzie, pozwalające wzmocnienie naszej konkurencyjności – wyjaśnia Jan Buczek, prezes Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych należącego do FTD.

Na zlecenie ZMPD Instytut Studiów Podatkowych Modzelewski i Wspólnicy sporządził raport z propozycją zmiany prawa.

Dokonać tego można nowelizując rozporządzenie Ministra Finansów – uważa prof. Witold Modzelewski cytowany przez “Rzeczpospolitą”.

Zdaniem profesora Modzelewskiego przewoźnicy mogą ubiegać się jedynie o zwrot różnicy w akcyzie pomiędzy zapłaconą, a minimalną. Poziom minimalny wyznaczany jest przez Unię Europejską i w ramach polityki transportowej dozwolone jest jedynie takie rozwiązanie; np. polityka rolna pozwala na całkowity zwrot akcyzy dla rolników – czytamy w “Rzeczpospolitej”. 

Według szacunków Modzelewskiego odliczenie kosztowałoby budżet państwa 0,5 mld zł. Przy planowanych na ten rok przychodach państwa na poziomie 435 mld zł, kwota uszczuplenia akcyzy od paliw silnikowych stanowiłaby ułamek.

Prof. Modzelewski podkreśla, że na zwrot akcyzy przewoźnikom zezwala artykuł 7 unijnej dyrektywy 96/2003. Zdaniem eksperta, prawo unijne dopuszcza refundację całej sumy powyżej 330 euro za tysiąc litrów. Wszystkie kraje UE poza Bułgarią mają wyższą akcyzę (Polska – 343 euro za tysiąc litrów oleju napędowego). 

Jak wynika z raportu, akcyza jest zwracana przewoźnikom w Belgii, Włoszech, Francji, Słowenii, Hiszpanii, Rumunii i na Węgrzech. 

Minister infrastruktury Andrzej Adamczyk obiecał rozważyć projekt i ewentualnie przedstawić pod dyskusję Radzie Ministrów – donosi dziennik.

Przewoźnicy walczą nie tylko o zwrot akcyzy

O zwrocie różnicy pomiędzy realnie pobieraną akcyzą a jej minimalną stawką określoną w przepisach dyrektywy Rady 2008/118/WE akcyzy rozmawiamy z polskimi władzami od wielu lat. Nie jest to temat jedyny, a jeden z wielu istotnych dla naszej branży. Jednym z ostatnich naszych wystąpień w tej sprawie było pismo z 10 grudnia 2018 r. do ówczesnego wiceministra odpowiedzialnego za transport drogowy Marka Chodkiewicza” – komentuje dla Trans.INFO Maciej Wroński, prezes Związku Pracodawców “Transport i Logistyka Polska”.

Wówczas poruszony został również szereg równorzędnych kwestii m.in. takich jak: dopłaty do zakupu niskoemisyjnych ciągników samochodowych i samochodów ciężarowych, stawka zerowa opłaty za korzystanie z dróg dla pojazdów niskoemisyjnych, wprowadzenia niższej stawki opłat dla pojazdów z silnikami klasy EURO 6, zwrot różnicy w akcyzie paliwowej, skrócenie przewlekłości postępowań w BTM przy GITD. 

Kwestie konieczności zrównania szans z zagraniczną konkurencją cieszącą się już od lat podobnymi rozwiązaniami jak te, o które występowaliśmy we wspomnianym piśmie, podnosiliśmy także wielokrotnie w 2019 roku podczas rozmów z panem Andrzejem Adamczykiem na temat Pakietu Mobilności i jego potencjalnych skutków dla polskich przewoźników” – dodaje Maciej Wroński.

Skutki te, zdaniem prezesa TLP, będą dotkliwsze, jeżeli polscy przewoźnicy nie będą mogli skorzystać z dozwolonej unijnym prawem pomocy państwa na takich samych zasadach jak przewoźnicy niemieccy czy francuscy. 

Dopłaty do pojazdów na LNG dla nielicznych

“Dla przykładu można wskazać kwestie dopłat do pojazdów LNG. Wspomniani zagraniczni przewoźnicy mogą otrzymać na zakup takich ciągników od 11 tysięcy do 16 tysięcy euro na pojedynczy pojazd. A tymczasem w Polsce pozyskanie nowego taboru zasilanego gazem nie jest możliwe, gdyż z przepisów o Funduszu niskoemisyjnym wyłączono podstawową formę finansowania dla transportowców jaką jest leasing” – ubolewa prezes stowarzyszenia.

Niestety troska o polski transport, o jakiej często mówią publicznie nasi urzędnicy, ma w dużej mierze charakter jedynie deklaratywny. Za deklaracjami nie idą konkrety oraz działania. Szczególnie takie, które związane byłyby z uszczupleniem wpływów do budżetu lub do innych publicznych funduszy. Dlatego uważam, że same apele prawdopodobnie nie wystarczą. Być może w niedalekiej przyszłości trzeba będzie rozważyć inne bardziej skuteczne formy nacisku z aktywnym protestem włącznie. Liczne upadłości i tragiczna sytuacja finansowa setek przewoźników powodują, że branża powoli dojrzewa do takich działań” – dodaje Maciej Wroński.

Fot. Trans.INFO

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu