Dziś w Paryżu, odbywa się kolejna tura rozmów tranzytowych, pomiędzy Polską i Rosją. Sytuacja wciąż jest ostrzem noża, ale Ci których interes opiera się głównie na wykonywaniu transportów przez wschodnią granicę, znaleźli sposób na uniknięcie bankructwa. Z pomocą przychodzą Litwini i Białorusini.
80% firm transportowych w Polsce, to przedsiębiorstwa posiadające tabor nie większy niż 10 samochodów. Około 30% z nich rozpoczęło współpracę ze wschodnimi firmami.
Co zrobić, aby zrealizować transporty rosyjskie? Najłatwiej przez ogłoszenie giełdowe, gdzie o kontakt nietrudno.- powiedział Grzegorz Haładus z Giełdy TRANS. Należy przede wszystkim zawsze sprawdzać przewoźników – tym bardziej, że Białorusini i Litwini, nie chcą jeździć na innych zasadach, niż gotówkowych.
Z drugiej strony, Rosjanie zdają sobie sprawę ze zwiększonego tranzytu lutewskiego i białoruskiego (z otrzymanych danych wynika, że ilość towarów zaskoczyła i jednych i drugich) i kontrolują tychże przewoźników, niejednokrotnie żądając zezwoleń na kraje 3, co jest z kolei łąmaniem międzynarodowego prawa handlowego, twierdzi Jan Buczek, prezes ZMPD.
28 stycznia odbyło się spotkania przewoźników w Białej Podlaskiej. Jak podaje ZMPD, przewoźnicy wyciągali różne wnioski: ograniczenie wykorzystywania zezwoleń EKMT; niewysyłanie towarów za pośrednictwem litewskich przewoźników; przeprowadzenie kampanii informacyjnej wśród przewoźników rosyjskich; a nawet zerwanie negocjacji w sprawie ustalenia kontyngentu zezwoleń na obecny rok, jeśli w najbliższym czasie nie uda się osiągnąć porozumienia ze stroną rosyjską, czytamy na stronach zrzeszenia
Koszty transportu zwiększają się po obu stronach. Dzisiejszy dzień niestety nie zapowiada rewolucji.
Autor: Bogumił Paszkiewicz











