Polityki europejskich rządów mające chronić pracowników, przewidujące m.in. podwyżki płacy minimalnej oraz rozszerzenie praw pracowniczych, wywołują niezamierzony efekt w postaci zmniejszenia zależności łańcuchów dostaw od pracy ludzi –podkreśla John Manners-Bell, dyrektor generalny Ti Insight.
Zdaniem Mannersa-Bella dostawcy usług logistycznych wcześniej mieli niewielki wybór: musieli albo wziąć na siebie wyższe koszty zatrudnienia, albo przerzucić je na klientów. Spadające koszty i szersza dostępność technologii automatyzacji dały firmom alternatywę, pozwalając utrzymać lub zwiększyć produktywność przy jednoczesnym ograniczeniu liczebności załogi.
Zamiast pokrywać stale rosnące koszty zatrudnienia, menedżerowie mogą podejmować decyzje inwestycyjne, które utrzymują lub zwiększają produktywność, jednocześnie redukując zatrudnienie” – pisze Manners-Bell.
Ti Insight zwraca uwagę, że trend ten od dawna jest widoczny na rynkach o wysokich kosztach, takich jak Niemcy, i coraz wyraźniej zaznacza się także w Wielkiej Brytanii, w miarę jak automatyzacja staje się bardziej przystępna cenowo. Analiza podkreśla jednak, że duże grupy logistyczne z dostępem do kapitału i know-how technologicznego zyskują znaczną przewagę, podczas gdy mniejsi i średni operatorzy mogą znaleźć się w trudniejszej sytuacji.
Manners-Bell poddaje też w wątpliwość, czy automatyzacja faktycznie stworzy znaczną liczbę nowych miejsc pracy. Według Ti Insight produkcja i utrzymanie zautomatyzowanych systemów prawdopodobnie wygenerują relatywnie niewiele stanowisk, a pojazdy autonomiczne i analityka oparta na AI mogą dodatkowo zmniejszyć zapotrzebowanie na role fizyczne i biurowe w logistyce.
Ti Insight podsumowuje, że rządy będą musiały zrewidować politykę rynku pracy i system podatkowy, bo firmy, reagując na regulacje, coraz szybciej będą przechodzić na modele operacyjne wymagające mniejszego udziału pracy ludzkiej.













