AdobeStock

Rekrutacja kierowców z Peru pod lupą inspekcji. Potrącenia z pensji i obowiązek pozostania w firmie

Odsłuchaj artykuł

Ten artykuł przeczytasz w 5 minut

Hiszpański przewoźnik miał finansować przyjazd, zakwaterowanie i szkolenie kierowców rekrutowanych w Peru, a następnie odzyskiwać część tych kosztów poprzez potrącenia z wynagrodzeń i dodatków. W umowach wpisano również zobowiązanie do pozostania w firmie przez dwa lata w związku z kosztem szkolenia wycenionym na 2 tys. euro. Sprawa pokazuje, jakie ryzyka prawne mogą pojawić się przy międzynarodowej rekrutacji kierowców.

Za tym tekstem stoi człowiek - nie sztuczna inteligencja. To materiał przygotowany w całości przez redaktora, z wykorzystaniem jego wiedzy i doświadczenia.

Sprawę nagłośnił David Martínez Sánchez, biegły sądowy z Tachotec Control, który opisał ustalenia z niedawnej kontroli Inspekcji Pracy. Nazwy przewoźnika nie ujawniono, a przedstawione nieprawidłowości wynikają z dokumentacji pokontrolnej, nie z prawomocnego wyroku.  Opisywane informacje wynikają więc z ustaleń odnotowanych podczas kontroli, a nie z prawomocnego wyroku sądu.

Z udostępnionych dokumentów wynika, że firma sprowadzała obywateli Peru do Hiszpanii z zamiarem zatrudnienia ich jako zawodowych kierowców ciężarówek. Zanim mogli rozpocząć pracę, kandydaci musieli dopełnić formalności wymaganych od zawodowych kierowców w Hiszpanii. Chodziło m.in. o uznanie prawa jazdy oraz uzyskanie świadectwa kwalifikacji zawodowej CAP.

Koszty przyjazdu i szkolenia potrącane z wynagrodzenia

Początkowo firma miała pokrywać wydatki związane z przyjazdem pracowników do Hiszpanii. Obejmowały one m.in. podróż, zakwaterowanie, czynsz, wyżywienie i szkolenia. Kontrola skupiła się jednak na sposobie, w jaki przewoźnik później odzyskiwał te pieniądze.

Z dokumentacji wynika, że określone kwoty potrącano z wynagrodzeń i dodatków pracowników. Firma prowadziła również zestawienia pokazujące saldo obciążeń przypisanych do poszczególnych kierowców oraz wysokość potrąceń dokonywanych w kolejnych miesiącach.

Według raportu taki sposób rozliczeń mógł prowadzić do sytuacji, w której faktycznie wypłacane wynagrodzenie spadało poniżej poziomu wynikającego z przepisów prawa pracy i właściwego układu zbiorowego.

2 tys. euro za szkolenie i obowiązek pozostania przez dwa lata

Uwagę inspektorów zwrócił także zapis zawarty w umowach o pracę. Koszt szkolenia określono na 2 tys. euro, a pracownicy mieli zobowiązać się do pozostania w firmie przez co najmniej dwa lata od jego zakończenia. Z informacji przekazanych przez przewoźnika podczas kontroli wynikało również, że istniało ustne porozumienie pozwalające na potrącanie z pensji i dodatków kwot, które nadal pozostawały do spłaty.

Sprawa ma szersze znaczenie dla branży, ponieważ hiszpańscy przewoźnicy coraz częściej sięgają po pracowników z państw spoza Unii Europejskiej, próbując w ten sposób uzupełniać braki kadrowe. Rekrutacja zagraniczna może pomóc firmom obsadzić wakaty, ale nie zwalnia pracodawcy z przestrzegania przepisów dotyczących wynagrodzeń, czasu pracy, odpoczynków ani prowadzenia wymaganej dokumentacji.

Kontrola wykazała także problemy z czasem pracy

Zastrzeżenia inspektorów nie ograniczały się do warunków finansowych zatrudnienia. Z opublikowanej dokumentacji wynika, że wskazano również na nieprawidłowości w organizacji czasu pracy. Chodziło m.in. o zmiany przekraczające dopuszczalne limity, zbyt krótkie odpoczynki między zmianami, problemy z odpoczynkiem tygodniowym oraz dużą liczbę godzin nadliczbowych.

Hiszpańskie przepisy przewidują szczególne zasady dotyczące czasu pracy pracowników mobilnych w transporcie drogowym.

Królewski dekret 1561/1995 nakłada na pracodawców obowiązek ewidencjonowania czasu pracy takich osób i przechowywania dokumentacji przez co najmniej trzy lata. Rozróżnia również rzeczywisty czas pracy od okresów gotowości, co ma znaczenie m.in. podczas załadunku, rozładunku i oczekiwania.

Co do zasady pracownicy objęci tymi regulacjami nie mogą pracować dłużej niż 12 godzin na dobę, łącznie z godzinami nadliczbowymi. W transporcie drogowym obowiązują ponadto szczegółowe przepisy dotyczące pracowników mobilnych oraz unijne limity czasu prowadzenia pojazdu i odpoczynku.

Ewidencja czasu pracy kolejnym problemem

Dokumentacja przywołana przez Martíneza wskazuje również na braki w ewidencji czasu pracy oraz niewystarczające dowody potwierdzające faktyczne wykorzystanie urlopów i odpoczynków. W transporcie drogowym ma to szczególne znaczenie. Hiszpańskie przepisy wymagają od pracodawców prowadzenia ewidencji czasu pracy pracowników mobilnych oraz udostępniania jej kopii pracownikowi na jego żądanie.

Ewidencja nie może ograniczać się wyłącznie do danych z tachografu. Z punktu widzenia prawa pracy znaczenie mogą mieć również niektóre okresy postoju, np. oczekiwanie na załadunek lub rozładunek, jeżeli czas jego trwania nie był wcześniej znany.

Rekrutacja z zagranicy nie zwalnia przewoźnika z obowiązków

Opisywana sprawa pokazuje jedno z ryzyk związanych z rosnącą skalą zatrudniania pracowników spoza Unii Europejskiej. Niedobór kierowców skłania firmy transportowe w wielu krajach Europy do rekrutowania pracowników z Ameryki Łacińskiej, Azji i Afryki. Sam fakt pokrycia przez pracodawcę kosztów relokacji, szkoleń czy uzyskania kwalifikacji nie oznacza jednak, że wydatki te można później dowolnie przerzucić na pracowników.

Podobnie jest z czasem pracy. Dla pracodawcy znaczenie mają nie tylko okresy jazdy zarejestrowane przez tachograf, ale cały czas pracy, godziny nadliczbowe, odpoczynki oraz określone okresy gotowości.

Przypadek kierowców z Peru pokazuje więc problem, który wraz z rosnącą skalą międzynarodowej rekrutacji może pojawiać się coraz częściej: jak pozyskiwać pracowników z zagranicy, nie przerzucając na nich kosztów wdrożenia i nie naruszając przepisów prawa pracy.

Tagi:

Zobacz również