Te, należące do ratownictwa medycznego Falck z Brzegu, wiozły ze sobą dwie poważnie ranne osoby. Były to ofiary wypadku na drodze wojewódzkiej nr 401. Medycy chcieli dotrzeć do Wojewódzkiego Centrum Medycznego w Opolu jak najszybciej, czyli trasą A4, jednak z "relacji ratowników wynika, że stali tam 2-3 minuty. Osoby znajdujące się w budkach poboru opłat nie zareagowały na obecność karetek, więc jeden z ratowników wyszedł z karetki i ręcznie wyłamał szlaban bramki" – tłumaczy Mariusz Baran, kierownik ratownictwa medycznego Falck.
Zdaniem Doroty Prochowicz, rzecznika Kapsch zawiadującego poborem opłat na autostradzie, wina leży po stronie ratowników. "Incydent został zarejestrowany przez monitoring. Na postawie analizy zapisu z monitoringu można stwierdzić, że zachowanie obsługi karetki było całkowicie nieuzasadnione. Wjazd na trasę nie był w żaden sposób utrudniony, a żeby otworzyć szlaban wystarczyło pobrać bilet, co zajmuje kilka sekund – a więc mniej niż ręczne wyłamanie szlabanu" – napisała firma Kapsch w swoim oświadczeniu.
Rzecznik opolskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad Michał Wandrasz twierdzi, że ratownicy zamiast czekać przed bramką, powinni pobrać bilet. Wtedy szlaban otworzyłby się w ciągu 2-3 sekund. "Z naszych informacji wynika, że wszystkie służby ratownicze powinny być o takiej procedurze powiadomione" – powiedział. Jednocześnie zapewnił, że Generalna Dyrekcja zażąda od operatora, by podobna sytuacja nigdy więcej nie ujrzała światła dziennego.
Źródło: Gazeta Prawna
Autor: Łukasz Majcher











