Piątego dnia strajku zabrakło na stacjach paliwa, z kolei w wielu rejonach wyspy skończyła się świeża żywność i woda. Strajkujący żądają interwencji na paliwowym rynku. Jednym słowem chcą doprowadzić do obniżki stale podskakujących cen. Swoją akcję nazywają "siłą uderzenia".
W wielu sycylijskich miastach jeździ tylko niewielka ilość samochodów. Więcej pojazdów można natomiast zobaczyć w gigantycznych kolejkach do stacji benzynowych, które mają jeszcze zapasy paliwa. A te skończyło się już w Palermo.
Media mówią wprost: "strajk rzucił wyspę na kolana". Zdaniem miejscowego oddziału zrzeszenia przemysłowców Confindustria, w obecnym proteście swój cel widzą przedstawiciele, czy też bossowie niektórych klanów sycylijskiej mafii, zainteresowanej destabilizacją sytuacji na Sycylii.
Autor: Łukasz Majcher









