Stowarzyszenie Międzynarodowych Spedytorów Czarnogóry zapowiada, że w ciągu najbliższych dwóch tygodni może dojść do kolejnych blokad dróg w pobliżu przejść granicznych. Decyzja jest reakcją na stanowisko grupy roboczej Komisji Europejskiej, która odrzuciła postulaty przewoźników z Bałkanów Zachodnich dotyczące wyłączenia ich z nowych zasad obowiązujących w strefie Schengen.
Blokady granic już w marcu
Z informacji przekazanych dziennikowi „Vijesti” wynika, że branża transportowa rozważa przeprowadzenie protestu 12 lub 13 marca. Termin ma zostać uzgodniony z organizacjami transportowymi z innych krajów regionu.
Już wcześniej zdecydowane działania zapowiedzieli przewoźnicy z Bośni i Hercegowiny. Zrzeszenie transportowe Logistika BiH ogłosiło, że 12 marca zablokuje wszystkie przejścia graniczne w kraju, jeśli do 10 marca nie zostanie rozwiązana kwestia zasad pobytu kierowców w Unii Europejskiej.
W Czarnogórze planowane blokady miałyby objąć:
- granice z Unią Europejską – Debeli Brijeg oraz port Luka Bar, w związku z utrzymaniem zasad ETIAS,
- pozostałe granice z krajami regionu, ponieważ – jak twierdzą przewoźnicy – rząd nie zrealizował ustaleń z poprzednich protestów.
Spór o status kierowców w systemie ETIAS
Nowe przepisy systemu ETIAS mają wejść w życie w połowie kwietnia 2026 r.. Zgodnie z nimi kierowcy transportu drogowego z państw spoza Unii nie będą traktowani jak załogi transportowe – w przeciwieństwie do pracowników transportu lotniczego czy morskiego.
W praktyce oznacza to, że będą podlegać zasadom obowiązującym turystów, czyli maksymalnemu pobytowi 90 dni w ciągu 180 dni na terytorium Unii Europejskiej.
Zdaniem branży transportowej z Bałkanów Zachodnich takie przepisy mogą drastycznie ograniczyć działalność firm z regionu.
W praktyce kierowcy mogliby wykonywać przewozy na terenie Unii zaledwie około dziesięciu dni w miesiącu, co – według przewoźników – oznacza utratę konkurencyjności wobec firm z państw członkowskich.
Przedstawiciele branży od lat zwracali uwagę na ten problem. Rozmowy z unijną grupą roboczą rozpoczęto dopiero po styczniowych protestach, podczas których przewoźnicy zablokowali przejścia graniczne w regionie.
Komisja Europejska odrzuciła postulaty branży
Pod koniec lutego grupa robocza Komisji Europejskiej odrzuciła propozycję przewoźników, która zakładała przyznanie kierowcom z Bałkanów Zachodnich statusu załóg transportowych.
Przedstawiciele państw członkowskich stwierdzili, że postulaty są „niemożliwe do spełnienia, zbyt kreatywne i sprzeczne z prawem Schengen”.
Jako alternatywę zaproponowano, aby firmy transportowe z regionu zakładały spółki w krajach Unii Europejskiej, a kierowcy rejestrowali tam miejsce zamieszkania.
Przewoźnicy odrzucili jednak tę propozycję, argumentując, że procedury administracyjne mogłyby potrwać miesiącami, a firmy w tym czasie straciłyby możliwość wykonywania przewozów.
„To protest o przetrwanie”
Organizacje transportowe z regionu podkreślają, że planowane blokady nie mają charakteru politycznego.
Ta decyzja nie jest polityczna. To kwestia egzystencjalna” – podkreśliło w komunikacie konsorcjum Logistika BiH.
Przewoźnicy domagają się między innymi:
- moratorium na restrykcyjne stosowanie zasad pobytu kierowców w Unii,
- wypracowania specjalnego statusu dla zawodowych kierowców transportu międzynarodowego,
- zdecydowanej reakcji rządów państw regionu wobec instytucji Unii Europejskiej,
- wprowadzenia tymczasowych mechanizmów wsparcia finansowego dla firm transportowych dotkniętych ograniczeniami.
Według organizacji branżowych protesty mają na celu ochronę miejsc pracy oraz utrzymanie tysięcy rodzin, które utrzymują się z działalności transportowej.
Ryzyko zakłóceń w dostawach
Czarnogóra należy do krajów silnie uzależnionych od importu. Dlatego długotrwała blokada granic i transportu drogowego mogłaby doprowadzić do poważnych zakłóceń w dostawach żywności oraz produktów naftowych.
Wiele wskazuje na to, że jeśli rozmowy z Unią Europejską nie przyniosą szybkiego przełomu, region Bałkanów Zachodnich ponownie stanie się areną skoordynowanych protestów transportowych, które mogą odczuwalnie wpłynąć na handel i logistykę w tej części Europy.








