Masz newsa? Powiedz nam o tym!

Piotr Duda, przewodniczący NSZZ Solidarność napisał list do unijnej komisarz ds. zatrudnienia, w którym prosi o odpowiedź, czy polscy kierowcy pracujący w transporcie międzynarodowym powinni być traktowani jako pracownicy delegowani. Związkowcy uważają bowiem, że unijna dyrektywa o delegowaniu obejmuje także kierowców, ale polskie przepisy tego nie uwzględniają.

Pismo Piotra Dudy poprzedził list od Krajowej Sekcji Transportu Drogowego NSZZ Solidarność, która zwróciła się do komisarz Marianne Thyssen o opinię w tej sprawie. Związkowcy z Solidarności chcą wiedzieć, czy „Polska zasadnie wyłączyła transport międzynarodowy za wyjątkiem kabotażu, z dyrektywy o delegowaniu pracowników”.

„W Polsce pracownicy transportu międzynarodowego, za wyjątkiem kierowców kabotażowych, nie są traktowani jak pracownicy delegowani. Z analizy prawnej dokonanej przez ekspertów związkowych wynika, że kierowcy są pracownikami delegowanymi ponieważ dyrektywa 96/71/WE z dnia 16 grudnia 1996 r. (…), wykluczyła z zakresu swojego zastosowania tylko przedsiębiorstwa marynarki handlowej w odniesieniu do załóg morskich statków handlowych. Wszystkie pozostałe branże, w tym transport międzynarodowy, objęte są zakresem oddziaływania ww. dyrektywy” – czytamy w liście przewodniczącego Dudy.

Rząd nic nie zrobił, by kierowca zarabiał godnie

Związkowcy zabiegają o wyjaśnienie tych wątpliwości już od dłuższego czasu. Chodzi im głównie o to, że kierowcy transportu międzynarodowego zostali w Polsce pozbawieni stawek płac związanych z delegowaniem do innego państwa członkowskiego Unii Europejskiej. W ubiegłym roku sprawa polskich przepisów dotyczących delegowania stanęła nawet na forum Rady Dialogu Społecznego (uczestniczą w niej przedstawiciele rządu, pracodawców i związków zawodowych). Wyjaśnienia, które zostały przedstawione Solidarności przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych, nie usatysfakcjonowały jednak związkowców. Ich zdaniem rząd nie przedstawił żadnych propozycji rozwiązań legislacyjnych, które byłyby zadowalające. Dlatego Solidarność zdecydowała się zaangażować w sprawę unijnych urzędników.

„Postanowiliśmy nie czekać dłużej i wysłaliśmy pismo do Komisji Europejskiej. Nie mamy innego wyjścia, Polska w ogóle wyłączyła transport międzynarodowy z zakresu przepisów dyrektywy o delegowaniu pracowników” – czytamy na stronie Komisji Krajowej NSZZ Solidarność.

– To duży problem, ponieważ dyrektywa nie obejmuje tylko jednej branży – marynarki handlowej w odniesieniu do personelu pływającego. Naszym zdaniem kierowcy transportu to nie personel statków i udowodnimy to – portal Solidarności przytacza słowa Tadeusza Kucharskiego, przewodniczący Krajowej Sekcji Transportu Drogowego.

Związek twierdzi, że ma nieoficjalne potwierdzenie od przedstawicieli Komisji Europejskiej, że polskie przepisy są niezgodne z prawem unijnym. Chce jednak mieć potwierdzenie tego na piśmie – stąd inicjatywa listu do unijnej komisarz ds. zatrudnienia.

„Liczymy, że Komisja potwierdzi delegowanie w transporcie, Polska zmieni niezgodne z prawem unijnym przepisy, a kierowca międzynarodowy w końcu zarobi godnie” – czytamy na stronie Solidarności.

Solidarność „donosi” na Polskę

Do listu związkowców odnieśli się pracodawcy z branży transportowej, zrzeszeni w organizacji Transport Logistyka Polska. „Wielka szkoda, że w apelu brakuje tak istotnych dla kierowców spraw jak bezpieczne parkingi czy infrastruktura socjalna dla kierowców w toku wykonywania zadań transportowych” – komentują działania Solidarności pracodawcy z TLP. Prezes organizacji dosadniej podsumowuje inicjatywę związkowców.

Solidarność „donosi” na Polskę do Komisji Europejskiej. Chodzi o krajowe przepisy o delegowaniu, które nie dotyczą międzynarodowego przewozu drogowego” – napisał na Twitterze Maciej Wroński.

A jakie jest Wasze zdanie – kierowcy powinni być objęci dyrektywą o delegowaniu, czy nie?

Fot. Facebook/Piotr Duda

Komentarze

comments0 komentarzy
thumbnail
Aby ustawić powiadomienia o komentarzach - przejdź do swojego profilu