Transport kontra złodzieje

Odsłuchaj artykuł

Ten artykuł przeczytasz w 3 minuty

Zamaskowanych bandziorów zastąpili wykwalifikowani specjaliści, wyposażeni w elektroniczny sprzęt zamiast łomu. Problem kradzieży ładunków dotyczy około 75 % firm zajmujących się przewozem międzynarodowym w Polsce. Podobna sytuacja ma miejsce w krajach Unii. Straty powodowane kradzieżami wynoszą co roku 8-10 mld euro. 80% z tej sumy to straty wynikające z kradzież w trakcie przewozu. Wynika z tego, że w Unii każdego dnia ginie zawartość 550 naczep.

Policja nie nadąża za złodziejami zaś ubezpieczyciele robią wszystko, by zrzucić z siebie odpowiedzialność finansową. W samym środowisku przewoźników panuje dodatkowo zmowa milczenia; nikt nie wynajmie przewoźnika, który daje się okradać. Wg danych policji najbardziej niebezpiecznymi grupami przestępczymi są te, pochodzące z Polski i z Rosji. Ich członkowie doszli do perfekcji w metodach kradzieży.

Jakie są sposoby na kradzież towaru?

Jednym z nich jest tzw. metoda "na słupa", polegająca na zakładaniu przez złodziei tzw. firm słupów, na podstawionych ludzi lub martwe dusze. Taka firma zgłasza się w internetowej giełdzie transportowej i czyha na klienta. Firma ma przygotowane dokumenty poświadczające doświadczenie, referencje, wpisy do KRS, licencje itp. W momencie, kiedy firma słup otrzyma zlecenie podnajmuje przedsiębiorstwo transportowe – legalnego przewoźnika. Wszystko wygląda na czystą robotę poza zmianą adresu zlecenia, który nie jest weryfikowany przez brak bezpośredniego kontaktu między spedytorem a wykonawcą. Towar jest dostarczany pod wskazany adres – tymczasowy, wynajmowany na krótki okres, magazyn złodziei.

Inny sposób na kradzież towaru to kradzież danych od legalnych firm i podpisywanie w ich imieniu umów. Kierowca podejmuje się zlecenia i dowozi towar pod zmieniony adres.

Złodzieje wykorzystują także moment, kiedy w firmie spedycyjnej zabraknie pojazdów i kierowców. W takich sytuacjach firmy wynajmują podwykonawców z internetowej giełdy transportowej. Złodzieje przedstawiają legalne dokumenty zwodząc zleceniodawców, którzy powierzają im transport. Wynajętymi samochodami z podmienianymi tablicami rejestracyjnymi przestępcy przewożą towar do swoich dziupli.

Złodzieje zamawiają także transport ładunków od legalnych firm, które nieświadomie podejmują się współudziału w kradzieży.

Do kradzieży dochodzi także na parkingach. Złodzieje wykorzystują moment, kiedy kierowca zasypia i włamują się do ciężarówki. Kierowcę traktują najczęściej gazem usypiającym. Sztaby rozbijają po zamrożeniu jej ciekłym azotem.

Przewoźnicy skarżą się na ubezpieczycieli, którzy przedstawiają im umowy pełne kruczków prawnych, wyłączeń, które pozwolą później na odmowę wypłaty w razie kradzieży towaru. Ubezpieczenia kosztują sporo a przewoźnicy nie mają gwarancji, że dostaną zwrot w razie utraty towaru. Porządna polisa to podstawa. Często zdarza się, że "przewoźnicy, zamiast wynająć kancelarię prawną, która w ich imieniu negocjowałaby warunki, dopilnowała, aby były one korzystne, biorą najtańszą polisę. I potem drogo za to płacą, bo w rzeczywistości dostają bezwartościową kartkę papieru."

Branża broni się jak może organizując szkolenia na temat zagrożeń. Firmy sprawdzają wnikliwiej reputację potencjalnych wykonawców. Niektórzy przewoźnicy korzystają także z usług agencji detektywistycznych. E-giełdy transportowe wprowadzają natomiast certyfikaty bezpieczeństwa i śledzą transakcje.

Złodzieje jednak nie śpią i udoskonalają swój warsztat.

źródło: dziennik.pl

Autor: Bogumił Paszkiewicz

Zobacz również